Blog > Komentarze do wpisu
Kochany Indyczku.

Niby nic się nie zmieniło. My jesteśmy o rok starsi, a koty o rok mądrzejsze, no i pojawiły się znowu małe kanarki.
Niby nic się nie zmieniło, a zmieniło się wszystko.
Przez długi czas wyjmowałam pięć misek, liczyłam pięć kotów przed wyjściem z domu, czy włączeniem pralki.
Podświadomie czekałam, aż przyjdziesz w nocy, o 2:30, na mizianki mruczanki.
Kiedy dawałam Twoje ulubione patyczki, to dziwiłam się, że nie przychodzisz, a gdy chciałam Cię zawołać, to gardło odmawiało posłuszeństwa.
Fil przez długi czas była bardzo smutna. Nie chciała z nami spać, bardzo za Tobą tęskniła. To dla niej zaczęłam się starać... nie, nie zapomnieć, ale  z r o z u m i e ć  fakt, że jesteś u Melitele. Pamiętasz, że Fil działa jak mój "barometr"? Tym razem też tak było. 
Latte przez długi czas nie mogła sobie znaleźć miejsca. Zdziwiło mnie to, bo przecież raczej się nie lubiłyście. No dobrze, powiem to - spuszczałaś jej bęcki ze trzy razy dziennie. :) Mimo tego wiedziałam, że ona też za Tobą tęskni. Potem, razem z Filemonem, stawiały czoła swoim smuteczkom.
Pewnie nie uwierzysz, ale Kolorowe też długo były nieswoje.
A jak jest teraz?
Fil trzyma wszystkich żelazną łapą, Amber się z nią przyjaźni, a Latte najczęściej przebywa sama.
Bii stała się bardziej przytulasta (często przychodzi w środku nocy i mnie udeptuje) i jest bardzo podobna do Ciebie - często robi rzeczy, które tylko Ty robiłaś. Kiedy coś się dzieje na korytarzu, to biegnie przez całe mieszkanie i warczy, albo jak strzela kupę, to prawie zawsze przed jakimś naszym posiłkiem i zapewniam Cię - fiołki to nie są - tak samo jak Ciebie wtedy, teraz ją oburzona pytam: co Ty jadasz?! :) Też nie lubi być głaskana wtedy, kiedy nie chce - może kiedyś będzie chciała być noszona jak etola przez ramię tak, jak Ty lubiłaś. 

Wiem, że czasami przychodzisz. Może sprawdzasz, czy sobie radzimy?
Czasem słyszę Twoje, jedyne w swoim rodzaju miałczenie i drapanie w futrynę w przedpokoju (którą do tej pory Ty tylko "aranżowałaś" po swojemu)... ale teraz już nie idę sprawdzić. Kiedyś poszłam, tak bardzo chciałam się nie rozczarować, ale przecież nie mogło Cię tam już być. Za drugim razem w przedpokoju siedziała Bii i piszczała po swojemu, chociaż chwilę wcześniej - jestem pewna! - słyszałam Twoje "gadanie".
Kiedyś też widziałam jak wychodzisz z kuchni, przeszłaś obok, a ja jestem pewna, że poczułam Twoją obecność. Kiedy już doszłam do siebie i oczy przestały mi się pocić (tak bardzo chciałam Cię pogłaskać, poczochrać chociaż), pomyślałam sobie, że to była jedna z Twoich ulubionych dziur czasoprzestrzennych. :) Tylko Ty potrafiłaś wejść do łazienki po to, żeby w tej samej chwili wskoczyć na parapet na balkonie. Albo wychodząc z kuchni nagle zniknąć. Zawsze się zastanawialiśmy gdzie Ty się wtedy podziewasz. Teraz wydaje mi się, że już wiem.
Widzisz Maleństwo, niby nic się nie zmieniło, a jednak rok temu, zmieniło się wszystko.

wtorek, 22 kwietnia 2014, ofczasta

Polecane wpisy

  • Za piecem.

    Ten wpis miał być o pierzakach, ale udało mi się podsłuchać (to brzydko, wiem) rozmowę dwóch Seniorek grzejących plecki za piecem. :) O ptaszkach będzie więc na

  • Rogaliki.

    Dzisiaj (za sprawą NzT, która uświadomiła mi tenże fakt) dotarło do mnie, że rok temu o tej porze, to już rowerowaliśmy . O, tutaj jest dowód. Tymczasem mamy z

  • Fil i Mała.

    Wczoraj były umowne [dziewiąte] urodziny Pierożka. A dzisiaj dziesiąte urodzinki obchodzi Mała. Naszedwie kochane seniorki. Imprezy i tortu z myszek jeszcze n

  • Złośliwe koteczki

    Kilka dni temu, kiedy to godziny mi się pomyliły, ofuknęłam koty, że mnie nie obudziły. Niesłusznie ofuknęłam, bo przecież to była moja wina. Ale koty wzięły so

  • Mokra karma dla kota - jaką wybrać?

    Mokra karma stanowi najzdrowsze i najważniejsze pożywienie dla tych zwierząt. Warto wybierać puszki, których skład ma przynajmniej 70% mięsa. Tylko wtedy zapewn

Komentarze
2014/04/23 08:07:21
Nasza Duszka przychodziła przez długi czas - nikt nie zajmował jej ulubionego miejsca na koszu na pranie. Teraz też czasami przychodzi, jestem o tym przekonana. Wczoraj zobaczyłam ją w uśmiechu Gusi... A insulina nadal stoi w lodówce.

Myślami jestem z Waszym osieroconym ludzko-zwierzęcym stadem.
-
Gość: temeko, *.elblag.vectranet.pl
2014/04/24 20:15:01
.... Kochany Indyczek....
-
2014/04/25 09:24:28
No i co? I znów płaczę!!!
-
2014/04/27 18:25:40
Trochę się zbierałam do tego komentarza, bo jak pierwszy raz w pracy przeczytalam to sie poplakalam nad klawiaturą :( nie umiem nic sensownego napisać...
-
wilddzik
2014/04/27 21:44:26
Ale smutno, nam też bardzo brakuje Rysi i Koci Pierwszej :-(
-
2014/04/30 15:52:48
Mo, Temeko, Aniu, M., Wilddziku,
bardzo Wam dziękuję za Wasze komentarze.
-
2014/05/05 22:04:30
Też kiedyś, jak siły pozwolą napiszę podobny list do Figi.... tak mi smutno ...














Mała
(Indyczek, Królik, Pani Prezes)


Fil
(Pierożek)


Latte
(Kawa)


Amber
(Lady Amber Herbu Tricolor)


Bii
(Biisława, Szylkretka)


Ptaszki


Książki



Wojaże



Koty



Pasionek



Książki o kotach



Decoupage Owcy



Filmy



Krewni i znajomi



Autko



Jedzonko



Modele



Tubka









Licznik odwiedzin:



Gości na stronie:



free counters