Blog > Komentarze do wpisu
Dlaczego mnie nie ma,

gdzie jestem i co wtedy robię.

I dlaczego zawsze, ale to zawsze Pasionek przegrywa z nadmiarem "rzeczy do zrobienia".
W ciągu dnia jestem w pracy, logiczne. Nie robię niczego innego, angażuje mnie całkowicie.
Przeanalizujmy więc czas "po pracy". Tylko w jednym tygodniu.
Jeśli jakimś cudem uda mi się wrócić prosto z pracy do domu, to karmię koty, wymyślam obiad (NzM go przygotowuje), jemy i robimy później resztę rzeczy, ale zazwyczaj nie jest tak "dobrze".

PONIEDZIAŁEK, oczywiście zaraz po pracy:
- piekarnia, bo zamrażarka (ani chlebownik) nadal nie mają zainstalowanej funkcji: twórz chlebek. Najlepiej pokrojony. I nie zapomnij o bułeczkach. :)
Potem ogrodniczy (kupiłam piękne lwie paszczki, bo ostatnio jak tam byłam, to usiłowałam zwalczyć chęć nabywania kolejnych kwiatków - no i po co usiłowałam?), potem castorama - stały punkt programu ostatnio, w międzyczasie kerfur (coś na obiad). Gdy wróciliśmy do domku, nakarmiliśmy koty (Baraniasty), wyczyściliśmy nocniczki (Owca), nakarmiliśmy Hodowcę i jego Owcę, to okazało się, że jest 20:00. Dużo czasu do 22:00, o której zawsze planujemy iść spać, prawda? No to czas na kolejny punkt programu, czyli: glostery (o tym będzie zupełnie osobny wpis). Wróciliśmy przed 22:00 (wyjątkowo krótko tym razem) i okazało się, że Baraniasty musi jeszcze poodpisywać na mejle. No to Owca też, wyjątkowo, na te najpilniejsze. Godzinę później olśniło mnie, że miałam o coś zapytać mojego Padre. Wysyłam sms, Padre oddzwania. Rozmawiamy tym razem jakieś cztery razy krócej, niż zwykle, bo tylko 12 minut. Wieszam pranie, które się zdążyło wyprać. Czas na pluskanie, czyszczenie kuwet, ostatnie karmienie kotów. Zasypiam przed pierwszą. Nastaje

WTOREK, dzień dyżurowy, więc wysypiam się jak arystokracja. :D Pierwsze śniadanie Futrzastym organizuje dzisiaj NzM, więc jak wstanę, to tylko nocniczki i przygotowanie się do pracy, sprawdzenie co słychać na balkonie (koty jeszcze nie obgryzły lwich paszczek ani pelargonii, które czekają na przesadzenie), szybkie ogarnięcie hacjendy, chęć zrobienia zamówienia w kocim sklepie internetowym (zakończona porażką). Potem praca. Po pracy odebranie zamówienia, załatwianie spraw Baraniastego, potem do Lidka, bo Pierzaki nie mają brokuła. W domu - standardowe czynności oraz zamówienie w zoo+, zapłacenie rachunków, ostatnie ustalenia na jutro, karmienie kotów, kuwety, itd.. Obecność sprawdzałam o 23:45 (po cichu, bo wszyscy już spali)...

ŚRODA, po pracy - spotkanie. Będę w domu nie wcześniej, niż o 18:00 i będę usiłowała zrobić to wszystko, co powinnam w czasie krótszym, niż zwykle. A potem Baraniasty poprosi o pomoc przy glosterach i znowu dzień się skończy bardzo późno.

CZWARTEK jest dniem w całości zaplanowanym, więc - oprócz właśnie tych rzeczy zaplanowanych - nie zrobię nic. Ale oto nadchodzi

PIĄTEK. Na piątek po pracy nie mam na razie planów (wiem, że jak tylko to napiszę, to zaraz się znajdą), więc pewnie pojedziemy na większe zakupy jedzeniowe, może uda się przesadzić kwiaty na balkonie i za oknem w kuchni, może uda mi się nawet poodkurzać! Może, bo pewnie piątek będzie bardzo podobny do poniedziałku. Jak zwykle.
Zresztą... o czasie zaczynającym się od piątku "po pracy" do NIEDZIELI przed północą nawet nie piszę. Dlaczego? Dlatego, że czas wtedy biegnie dwa razy szybciej, a nam się wydaje, że jesteśmy w stanie zrobić wszystko, czego nie zrobiliśmy w ciągu tygodnia. Co za bzdura.

A potem znowu poniedziałek. I tak jest ciągle. Zmieniają się tylko konfiguracje, godziny, dnie, miesiące, lata, niektóre rzeczy do załatwienia. Nie zmieniają się obowiązki. :) Kiedy koty, przy naszym jedynym posiłku, który mamy szansę zjeść razem, obsiadają nas w komplecie, to zaczynamy sobie zdawać sprawę, że "długo nas nie było" i nie mieliśmy dla nich tyle czasu, ile powinniśmy.

W tym tygodniu nie mam zaplanowanych żadnych lekcji ani zajęć, na szczęście (jeśli chodzi o czas), bo do całokształtu doszłoby jeszcze: wymyślanie quizów, konkursów, rozsypanek, rebusów i krzyżówek, które mogą zainteresować dzieciarnię, drukowanie tego wszystkiego, wycinanie, przygotowywanie. Fontanny i wodotryski. Kiedy? Zazwyczaj "w czasie wolnym", czyli od 22:00 do oporu materii wełnistej.

Czego - od dłuższego czasu - nie zrobiłam:
- nadal nie wyprasowałam tej sterty prania. Często w stanie skrajnej paniki (nie mam naszykowanych rzeczy na jutro!) i ku zdumieniu Baraniastego wyjmuję ze sterty bluzeczkę "na jutro", rozkładam deskę, wyjmuję żelazko i prasuję. Zazwyczaj jest to na jakieś pół godziny przed północą.
- od dłuższego czasu nie jestem w stanie odpocząć. Tak po prostu. Wyspać pewnie też nie, bo zazwyczaj "padam kłodą" jak już znajdę się w łóżku i budzę się na upierdliwy dźwięk budzika.
- zdjęć. Nie miałam czasu na obróbkę zdjęć. Nie przestaję ich robić, więc narasta ich coraz więcej. Same się nie przygotują i nie umieszczą na Pasionku, nie mówiąc już o emocjach, które towarzyszyły przy ich wykonywaniu, a które już powoli zapominam. Nie miałam też kiedy nauczyć się darmowego programu do obróbki zdjęć i nadal korzystam z picmonkey. Super, do momentu, kiedy nie okazuje się, że znowu coś się zawiesiło i dziesięć minut dłubaniny (nad jednym zdjęciem) poszło na marne.
- nie przeczytałam ostatnio żadnej książki. Tak od początku do końca. Czytam z doskoku, przy okazji, kiedy tylko się da. Ale ciągle za mało, ciągle stos się nie zmniejsza, a ja już tyle nowych, interesujących książek widziałam!

- nadal nie odpisałam na ważne dla mnie mejle...

Rzeczy, które zrobiłam zamiast tego ^ wszystkiego, jest na pewno więcej, ale przecież i tak pamięta się tylko te niezrobione i "zawalone"...

Na koniec (gratuluję temu, kto dotrwał do tego miejsca :) ) powiem tylko, że cieszę się z mojego Instagramu. Raduje mnie umieszczanie tam codziennych zdjęć, które nie potrzebują jakieś specjalnej obróbki, a pomagają mi zapisywać rzeczywistość obrazem. Nieustannie zapraszam tutaj. :)

Na koniec zupełnie wyluzowana Amber, wielbiąca nowe panele. :D


środa, 21 maja 2014, ofczasta

Polecane wpisy

  • Cztery kolory.

    To znaczy: biały, czarny i rudy (podstawowa kolorystyka okrycia wierzchniego Lady Amber) oraz fioletowy - kolor niedawno kupionego koszyka. Koszyk jest miętki (

  • O tym, jak...

    Amber wrzos jadła. Ale to za chwilę. W pierwszym wpisie nie będzie więc podsumowań, nie będzie planów i postanowień. Publicznie eksponowanych, rzecz jasna. :) B

  • Dyńki.

    Jedną przygotowałam na przedwczorajszy wpis z okazji All Hallows' Eve. Ale mi nie wyszło, więc będzie teraz. Wszyscy mają dyńki - mamy i my. :) Bodajże w maju

  • Espeszyli for Justek ;-) oraz innych też.

    Na prośbę mojej blogowej koleżanki zamieszczam sesję plenerową sierściuchów :-) Zdjęcia są z 30 maja, tak więc dziś kociaki wyglądają już inaczej, są większe i

  • Tylko ja i koty

    Wieczór spędzam sama w domu. Kawa, lody słony karmel (geniuszem był ten, kto wymyślił ten smak), książka, spokój. W zasadzie to mam dziś dyżur pod telefonem, al

Komentarze
2014/05/21 10:25:04
>Zmieniają się tylko konfiguracje, godziny, dnie, miesiące, lata
Ech, żono, nie jest tak źle, przecież w zimie glostery chodzą spać przed 16:00 :))
-
2014/05/21 11:32:47
Hih, Mężu, wydaje Ci się, że jak glostery będą chodzić spać o 16:00 to będziemy mieć mnóstwo czasu? ;)
-
2014/05/22 13:42:35
Czasu nie ma nigdy... To piszę ja, która ostatnio rozważała spalenie żarówki na schodach żeby kurzu nie było tak widać ;)

PS Panele macie CUDOWNE! kolor idealny! Też bym sobie takie sprawiła gdybym miała wybierać.
-
2014/05/22 21:50:06
Och, znam te bolączki a że sama wdepnęłam w niedoczas, to coraz częściej myślę o tym jak dobrze by było chociaż na chwilę zostać futrzakiem....Totalna beztroska, wylegiwanie, łapanie myśli.... :) Pamiętam i zaglądam cmokając na urocze foty ale na razie tak po cichutku.... ;D
-
2014/05/27 16:58:36
M,
tą żarówką to mnie położyłaś. :D

@Beatko,
a co u Twoich rudasków?
-
wilddzik
2014/05/27 21:03:36
Ech, skąd to znam. Blog przegrywa z codziennymi obowiązkami :-( Ale co jakiś czas warto skrobnąć posta i parę fotek wrzucić. Pozdrawiam Kasiu.














Mała
(Indyczek, Królik, Pani Prezes)


Fil
(Pierożek)


Latte
(Kawa)


Amber
(Lady Amber Herbu Tricolor)


Bii
(Biisława, Szylkretka)


Ptaszki


Książki



Wojaże



Koty



Pasionek



Książki o kotach



Decoupage Owcy



Filmy



Krewni i znajomi



Autko



Jedzonko



Modele



Tubka









Licznik odwiedzin:



Gości na stronie:



free counters