RSS
wtorek, 29 listopada 2011
Znowu ustawka, czyli Amber i Bii w akcji :)

Dzisiejszy wpis miał być o czymś zupełnie innym.
Ale że NzM przygotował mi filmik z "walk kuchennych" - wrzucam niezwłocznie. :)

W rolach głównych: Trikolorka i Szylkretka - tym razem bez Rozjemczyni (Pierożek spał) i bez muzyki (wizja Baraniastego) żeby dobrze było słuchać jak worki futra rzucają swoimi kośćmi o podłoże.
W przypadku Amber nie słychać tak dobrze, bo jej... futro (wcale nie chciałam  napisać, że tłuszczyk :) ) amortyzuje upadki. :)

Endżoj. :) 

poniedziałek, 28 listopada 2011
Różnice.

Powinny teraz już być widoczne. :)
Znalazłam zdjęcia, na których różnice między Trikolorką, a resztą Puchatych Panien są w miarę dobrze widoczne.

Zdjęcia nie są powalające (sama robiłam) - jedno zrobione zostało jakiś czas temu (widać po braku jarmużu w donicy), drugie jest całkiem świeże. :)

Do ładnego zdjęcia całej Piątki nadal się szykujemy. ;) 

 
(te same koteńki, tylko w innej konstelacji)

A na deser dla tych,  którzy nie widzieli u Barbarki. :) 

niedziela, 27 listopada 2011
Ewenement?

Pytanie do Kotolubów posiadających więcej niż jednego kota (albo doświadczenie w tej kwestii):

Czy zauważyliście może, że do przygotowanego transporterka (w celu pojechania do weta) wchodzi zawsze nie ten kot, z którym zamierzacie jechać? 

W wielką wyprawę do doktora R. miały udać się dwie z pięciu kocic.
Do naszykowanych (dwóch) transporterków upchały się TRZY pozostałe, a każda z miną w stylu: "Ja jadę i nawet nie próbuj mnie stąd wyjmować".

Czy u Was też tak jest? 
Czy jeśli ktoś ma jednego kota, to ten jeden kot grzecznie wchodzi do transportera? :)
 

Tagi: koty Pasionek
22:36, ofczasta
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 14 listopada 2011
Nostalgicznie :)

Wygrzebałam stary album ze zdjęciami i zrobiło się nostalgicznie. :)

To szczęście, że wszystkie nasze Futrzaste Panny są z nami. :) Od prawie 9 lat Mała, rok później pojawiła się Fil, cztery lata po tym wydarzeniu pojechaliśmy po Latte, a w 2008 roku przyszła do nas Kolorowa Młodzież. :)

Z całą piątką przeżywaliśmy kocie dzieciństwo. Trafiały do nas zazwyczaj w wieku 3-4 miesięcy, żeby wyrosnąć na dorosłe Kociaste.

Załączyłam więc przed chwilą skaner (mieliśmy wtedy tylko aparat analogowy) i poniżej przedstawiam Wam efekty.

Mała wyglądała tak:
(jak to było z Indyczkiem - czytajcie tutaj

 

 

(tak, mieliśmy wtedy nieosiatkowane okno w pokoju i balkon w okropnym stanie...)

A Fil tak:
(o tym, jak to się stało, że się u nas pojawiła napisałam tutaj)

 

Amber zachowywała się jakby miała rtęć w dupce :)
(w jaki sposób dostąpiliśmy zaszczytu posiadania trikolorki pisałam tu)

 

(kiedyś Amber była dwa razy mniejsza od Pierożka. Teraz jest dokładnie odwrotnie ;) )

Bii - mamy podejrzanie mało jej zdjęć z okresu dzieciństwa, bo w założeniu mieliśmy jej znaleźć dom i "nie angażować się emocjonalnie". ;) Bii dom znalazła. ;) Ten fragment o zaangażowaniiu pominę celowo. :D
(o Bii czytajcie tutaj)

 



A żeby się nie powtarzać - podlinkuję jeszcze do zdjęć małej Kawy, o której pisałam nie tak dawno. 
Miłego oglądania. :)

sobota, 12 listopada 2011
Panta rhei...

Wszystko płynie, wszystko się zmienia, a jednocześnie niektóre rzeczy pozostają niezmienne...
W całej swej owczej naiwności wierzę w sprawiedliwość dziejową i w to, że natura jednak nie znosi próżni i w przyrodzie zawsze musi być równowaga.

Nigdy nie jest tak, żeby było idealnie dobrze, albo tragicznie źle. Chociaż gdy akurat jest źle, to nie dostrzega się pozytywów sytuacji.
Świetnie natomiast widać złe aspekty dobrego.

Zbyt filozoficznie?
Wobec tego następny wpis będzie bardziej konkretny. 
Poza tym - Amber śpi - nie można jej budzić. ;)

 

niedziela, 06 listopada 2011
Nocnik.

Są takie chwile podczas zakupów, kiedy zdrowy rozsądek oraz wewnętrzny "minister finansów" przestają mieć prawo głosu. Leżą sobie gdzieś uciszeni i zakneblowani w ciemnym lochu. :)

Szczególnie jeśli są to zakupy "kocie". 

Nabyliśmy zapas żwirku, jedzonko i same "rozsądne" i niezbędne rzeczy.
A potem wróciliśmy po tę kuwetę. ;)

Jest wiele powodów, dla których powinniśmy byli ją kupić, a znalazłam tylko jeden argument przeciwko (cena...).
Tak więc - przedstawiam, pierwszy raz na Pasionku, nowy koci kibelek:

TADAM!

Pierwsza do testowania została zaproszona Bii, 

 

(trikolorka też wyraziła zainteresowanie)

 

choć może "zaproszona" to nie do końca odpowiednie słowo...

 

 potem przyszła pani Prezes,

 

nieświadoma faktu, że w środku już "ktoś" siedzi.

 

Świadomość "przyszła" dosyć szybko, wraz z zapazurzoną łapą.

 

Sprawczyni (wzburzenia Pierożka) została ujawniona natychmiast.

 

  

Po tym incydencie kontynuowano badanie nowego obiektu

 

Po przeanalizowaniu wszystkich zmian koty udały się na spoczynek koncertowo ignorując nowa kuwetę.
W zachwycie pozostała jedynie ta,  która na pewno z niej nie bedzie korzystać (Owca), bo się nie mieści... :D

A tak zupełnie serio: liczę na to, że zainteresuje się nią Latte,  która jest zestresowana faktem skakania jej po głowie (głównie Bii) wtedy, kiedy robi siusiu (Szylkretka uważa, że to jest fantastyczny pomysł, bo Syjamka wtedy rozrzuca żwirek na dwa metry w górę i na boki wyskakując z wrzaskiem z kuwety). 
Spokój też niezbędny jest Filemonowi przy tych intymnych czynnościach, a gdyby jeszcze Amber doszła do wniosku, że kryty kibelek jest lepszy od tradycyjnej kuwety, to nie musiałabym codziennie sprzątać efektów jej działalności po tym, jak nie udało jej się trafić...

Tego typu kibelek nie jest dobry dla Małej (bo ona korzysta w BARDZO oryginalny sposób z kuwety), a Bii nie ma w tej kwestii żadnych preferencji ani uchybień. ;) 

wtorek, 01 listopada 2011
Kapusta.

Jakiś tydzień temu, kiedy zrobiło się chłodniej - moje pelargonie zostały wyniesione (zza okna) na przezimowanie. I nagle w skrzynce (donicy) za oknem kuchennym zrobiło sie pusto.

I pojawił się problem: co wybrać? Co wytrzyma pierwsze przymrozki? Co INNEGO niż ulubiony wrzos (gości tym razem na balonie, na miejscach petunii)?

Pani "od kwiatków", w miejscu, w którym prawie zawsze kupujemy roślinki (w mieście Bazyla i Filemonka ;) ) zaproponowała: a może kapusta?

I tym sposobem trzy małe doniczki z jarmużem zajęły strategiczne (zimowe) miejsca za oknem kuchennym.

Zapraszam do podziwiania. :)

 

 

 

Trzeciego nie da się sfotografować, bo chowa się za listwą dzielącą okno, ale zapewniam - on rzeczywiście tam jest. ;)

Spostrzegawczy Czytacze Pasionkowi na pewno już zauważyli, co nowego wrzuciłam do bocznego panelu blogu.

To dlatego, że czasami jedna piosenka towarzyszy mi przez cały dzień, a czasami prześladuje przez kilka tygodni. ;)

Ta, która pojawia się jako pierwsza na Pasionku, w tym miejscu, towarzyszy mi od kiedy pojawiła się na blogu Ani.
Miłego słuchania. :)

A w zeszłym tygodniu udało mi się trafić na takie pasionkowe urodziny:

:) 

15:03, ofczasta
Link Komentarze (8) »












Mała
(Indyczek, Królik, Pani Prezes)


Fil
(Pierożek)


Latte
(Kawa)


Amber
(Lady Amber Herbu Tricolor)


Bii
(Biisława, Szylkretka)


Ptaszki


Książki



Wojaże



Koty



Pasionek



Książki o kotach



Decoupage Owcy



Filmy



Krewni i znajomi



Autko



Jedzonko



Modele



Tubka









Licznik odwiedzin:



Gości na stronie: