RSS
sobota, 24 listopada 2012
Ptaszkowo.

Dzisiaj będzie wpis o pierzu. :)
Za każdym razem zastanawiam się co robią Futrzaste, kiedy przez cały dzień nie ma mnie w domu. Na szczęście NzM zdaje mi relacje (na bieżąco, lub wieczorem - kompleksowo).
Tak więc, oprócz stałych punktów programu takich, jak spanie, jedzenie i "pomaganie" Barankowi, Kociambry oglądają namiętnie "telewizję".
Nie wszystkie rzecz jasna, ale są stałe etuzjastki tej formy rozrywki.
A rozrywka jest przednia, bo przez cały dzień nadawany jest program ornitologiczny. :)
Siedząc na pudełku z prosem, albo po prostu - na parapecie, można zobaczyć następujące atrakcje:
- sikorki
- wróble
- gołębie
- a czasem nawet sójki!

Wygląda to mniej więcej tak:

 

Sejmik wróblowy.

Zdjęcie nie jest rewelacyjne, ale chciałam Wam pokazać "wykolegowaną" przez wróble sikorkę.

Ponieważ w sklepach (zwykłych, typu Lidek i zoologicznych) trwa ostatnio posucha na jedzonko dla dzikiego ptactwa - sami sobie zrobiliśmy karmidełka z wypełnieniem. Świetnie sprawdziły sie małe wiaderka po dużej porcji serka wiejskiego wypełnione stopioną słoninką wymieszaną z różnymi ziarnami - z przewagą słonecznika).



 

To wiaderko jest zawieszone bardzo blisko parapetu zewnętrznego - sikorki sobie wyjadają nie niepokojone przez wróble i gołębie, a (zazwyczaj) Amber i Bii mają rozrywkę. :)

 

(portreciki sikorek oraz poniższy filmik są autorstwa Baraniastego

A taki mamy ruch na bzie za oknem. :)

 

A jak już o ptactwie mowa, to jeszcze się znowu pochwalę NzM.
Pamiętacie zdjęcie Meli (Pani Glosterowej) z tego wpisu?
I znowu Baraniasty zwyciężył zdjęciem Pani Glosterowej w kolejnym konkursie na portalu kanarkowym. Dumna i blada jestem. :)

Domyślam się, że sporo osób śledzi na bieżąco zmiany w Glosterowie, ale jeśli ktoś jeszcze nie widział, to przestawiam nowe nabytki hodowlane:

To jest Cynamon - nasz naczelny agresor. :) Kiedy wszyscy chłopcy fruwali sobie w jednej klatce, to jedynie Cynamon był niegrzeczny i chciał wszystkich bić. Kiedy sam lata w klatce, to sprawia czasami wrażenie jakby [każda klatka] była dla niego za mała.
Cynamon lubi jak do niego mówię, wtedy mi odćwierkuje przechodząc po chwili w swoją arię. :)

 

Figa.
Figunia ma czuprynkę (uwielbiam koronki u glosterów!) - jest grzeczna i spokojna. Spędzając wspólnie czas z pozostałymi paniami (Szafirką i Melą) obserwuje ze zdumieniem jak ta dwójka na siebie skrzeczy i zaczepia się. 

 

Kardamon
Kardamon przyjechał razem z Figą i jest naszym drugim cynamonowym kanarkiem. 
Na razie nie bierze udziału w zawodach śpiewaczych pozostałej trójki.

 

Elegancką Straciatellę i jej koleżankę Pistację przywiózł Baraniasty w któryś poniedziałek rano. I dzięki temu mnie udało się zobaczyć obie księżniczki dopiero w środę po południu (z prostego powodu - w poniedziałek i wtorek wychodzę, jak kanarki jeszcze śpią, a wracam, gdy już śpią). 
I jak je wreszcie zobaczyłam, to mi szczęka opadła. Bardzo lubię nasze wszystkie ptaszki i uważam, że są piękne (kulawe, garbate i z oczu im się leje...). Ale te dwie panny naprawdę wyglądają jak księżniczki. Nic dziwnego, że hodowca, od którego zostały kupione deklasuje rywali na wszelkich mistrzostwach kanarkowych.

Straciatella.
Ona naprawdę wygląda jak lody śmietankowe z kawałkami czekolady... :)

 

Pistacja.
Jak sama nazwa wskazuje Pistacja jest kanarkiem zielonym, a to jasne na karczku, to jest to miejsce, gdzie pistacjowy orzeszek wychodzi ze skorupki. ;) Bardzo lubię pistacjowe orzeszki. :)

 

Już nie powiem, że obie przypominają mi [moje marzenie, czyli] norwiki... 

 

niedziela, 11 listopada 2012
Owieczka.... Dolly.

Zastanawialiście się kiedyś nad tym genialnym "wynalazkiem", jakim jest sobota?
Wolna sobota - dzień, w którym nie trzeba iść do pracy! 

Ponieważ ostatnio pracuję w trybie 6/7 (sześć dni pracujących na siedem dni w tygodniu), to dzień wczorajszy, moją wolną sobotę, przyjęłam z wielkim zdziwieniem. Nie muszę wstać bladym świtem, nie muszę iść do pracy, nie muszę iść nigdzie! Szok.
Niedziela już nie jest taka fajna - skażona jest poniedziałkiem i tym wszystkim, co Owca zostawia sobie na ostatni moment. ;) Poza tym - jeśli niedziela jest JEDYNYM dniem wolnym w tygodniu, to nie robi już takiego wrażenia jak WOLNA sobota. :)

A w ogóle to doszłam ostatnio do wniosku, że się sklonuję. I dzięki temu:
- jedna ja będzie spędzać czas z NzM. Tylko i wyłącznie. Pojedzie na wystawę, omówi ważne i mniej ważne kwestie, obejrzy z nim film, przygotuje zdjęcia... 

- kolejna ja zajmie się kotami i ptaszkami. Poświęci mnóstwo uwagi Pierożkowi, żeby Fil nie miała już czasu na nerwowe wylizywanie brzuszka i łapek, rzuci Amber grzechoczącą kuleczkę co najmniej tysiąc razy, zwróci uwagę na piszczenie Bii i na miauki Małej oraz wyczochra Kawę. A do tego porozmawia z Glosterem i cierpliwie wysłucha co ma reszta pierzastych do powiedzenia.

- moja trzecia wersja zajmie się ogarnięciem naszej hacjendy. Posprząta tak, żeby błyszczało, umyje okna, napali w piecach, schowa letnie rzeczy na dno szafy, poukłada książki zanim zaanektują pozostałe wolne miejsca w domu, odkurzy żwirek piętnaście razy na godzinę, ugotuje obiad, zrobi kolację i śniadanie też, do tego sałatkę (bo trzeba się zdrowo odżywiać, a nie samym serem żółtym żyje człowiek...), herbatkę, galaretkę i ciasteczka, przesadzi kwiatki i obierze je ze starych liści, no i koniecznie wytrze podłogę za pralką. ;)

- moja czwarta ja odda się pracy oraz doskonaleniu zawodowemu. Przygotuje to wszystko, co chcę przygotować, a na co nie mam czasu, zrobi z dziećmi co najmniej cztery lekcje w tygodniu, przygotuje warsztaty dla nauczycieli oraz oczywiście ogarnie całe samokształcenie.

- piąta wersja mojego jestestwa zajmie się czytaniem i oglądaniem filmów. Słuchaniem muzyki też (żebym potem drugi raz nie była zaskoczona, że Skyfall, to piękny utwór Adele do nowego Bonda, a Riri za niedługo wypuszcza nową "diamentową" płytę). Piąta ja przeczyta wszystkie książki, które czekają na moim stosie "do przeczytania", a także weźmie się za klasykę, której nadal jeszcze nie przeczytałam. Będzie na bieżąco w lekturze czasopism fachowych oraz premier filmowych, które koniecznie trzeba zobaczyć. A jeśli nie filmowych, to chociaż dvd.

- a szósta ja znajdzie sobie jakąś dobrze płatną pracę. Bo fakt, że wszystko zdrożało niemal dwukrotnie, a nikt pensji nawet "półkrotnie" nie podniósł, mocno mnie dobija...

I to wszystko będą robić moje klony w czasie, kiedy ja będę... spać. A jak już wstanę (może tydzień nieprzerwanego snu mi wystarczy), to będę robić wszystko po trochu i tylko to, czego sobie zażyczę.
Mam jeszcze kilka zadań dla klonów o numerach: siedem i osiem, ale może nie przesadzajmy. Póki co - sześć wystarczy. ;)

 

Tymczasem, ponieważ dawno nie było kłaczków na Pasionku - dziwne pozy Biisławy.

Standardowy kłębuszek. 

Poza niestandardowa :)

 

A tu kolejna - i nawet rude majtaski widać. ;)

 

A na koniec portrecik.

 

 

A teraz wracam do lektury i analizy "pasjonującego" artykułu na zajęcia... 

Tagi: Bii Pasionek
21:53, ofczasta
Link Komentarze (10) »
piątek, 02 listopada 2012
Fiu fiu! - ciąg dalszy nastąpił

Dawno, dawno (czyli jakieś dwa lata) temu pojechaliśmy na wystawę kanarków. Baraniasty twierdzi, że to mniej-więcej wtedy się wszystko zaczęło. :)

NzM zrobił wtedy mnóstwo zdjęć, które wrzuciłam na Pasionek - tutaj.

W ubiegłym tygodniu to ja postanowiłam podjąć wyzwanie. :)
Pojechaliśmy do Łazisk obejrzeć kanarki (pełna relacja do obejrzenia - tutaj). 
Postanowiłam, że tym razem ja też będę robić zdjęcia... No cóż, nie miałam pojęcia jak bardzo będzie to trudne. 
Ptaszki ruszające się klatkach, w pomieszczeniach o fatalnym oświetleniu, z wielkim lustrem na jednej ścianie - to było zbyt dużo, jak na początkujące umiejętności Owcy...
Ale nie poddałam się - porwałam dodatkową lampę od Barana i podjęłam wyzwanie. 
Efekty do zobaczenia w galerii:

Klik do ptaszków 

A przy okazji anegdotka.

Kanarki (do oceny) podzielone były na dwa sposoby. Jeden z nich był oczywisty - kolekcje (ocenia się kilka kanarków jednego hodowcy). 
W drugim przypadku na kartkach napisane było: pojedynki.
Nie potrafiłam ogarnąć dlaczego, choć domyślałam się nie chodzi o to, że staje jeden gloster z koronką naprzeciwko glostera bez koronki i przy sekundantach strzelają do siebie z rewolwerów, albo walczą z użyciem broni białej...
Więc zapytałam Baraniastego dlaczego jest tak napisane. Odpowiedź była brutalnie szczera:

- Owco, jest napisane pojedynki, bo pojedyncze, to jest trudne słowo. :)  















Mała
(Indyczek, Królik, Pani Prezes)


Fil
(Pierożek)


Latte
(Kawa)


Amber
(Lady Amber Herbu Tricolor)


Bii
(Biisława, Szylkretka)


Ptaszki


Książki



Wojaże



Koty



Pasionek



Książki o kotach



Decoupage Owcy



Filmy



Krewni i znajomi



Autko



Jedzonko



Modele



Tubka









Licznik odwiedzin:



Gości na stronie:



free counters