RSS
niedziela, 30 grudnia 2012
Mokro-pierzaste. :)

W połowie grudnia udaliśmy się z Baraniastym do Krakowa. Naszym głównym celem był Jarmark Bożonarodzeniowy, chociaż planowaliśmy też inne krakowskie atrakcje. 
Co nam z tego wyszło - zobaczcie sami. :) 

Kraków zimową porą, w obiektywie Owcy.

A tutaj przedsmak wizualnej uczty (mam nadzieję):

Zostawiłam nasze komentarze w tle dlatego, że najfajnieszy w tym wszystkim był wrzask pierzastych (NzM zdecydowanie za wolno rzucał chlebek). Po dodaniu muzyczki, nie byłoby ich słychać. 
W ten sposób idealnie też słychać, jak wielką radochę mamy z tego, że kaczki robią ziuuu lądując i ślizgając się na wysuniętym "podwoziu". I jak Owca karci jedną z kaczuch za poszczypywanie sąsiadek, określając ją uroczo: "ty zołzo". ;)
Oczywiście, od narratorów dowiecie się też tego, że Owca po raz pierwszy kręciła filmik ("gdzie to się wyłącza"), a także tego, że jak obraz się trzęsie, to znaczy, że operatorka chichotała. ;)
Poza tym - jestem z siebie dumna, bo zdjęć zrobiła około pół tysiąca. Przy Wiśle było mroźno, więc zamarzły mi dłonie, ale co tam - warto było. :)
 

środa, 26 grudnia 2012
Pomocnica :)

Nie mamy choinki. 
Nie mamy na stole pięknego, świerkowego wianka ustrojonego plastrami pomarańczek, laskami cynamonu oraz szyszuniami własnoręcznie zebranymi w lesie, w Stilo.

Choinki, w domu pełnym kotów, nie mamy ze względów oczywistych.
Natomiast wianek zamiast leżeć na stole - zawisł na drzwiach kuchennych, bo Lady Amber kiedy tylko go zobaczyła, to natychmiast zabrała się za konsumpcję.

Mamy za to lampki - to nasze jedyne świąteczne ozdoby.
Zdjęcia lampek nie będzie, będzie za to fotka Amberzycy, która "pomagała" w wieszaniu świecidełek na balkonie.
Personel opatulony w kurtki i czapki montował lampki (o dziwo! w tym roku nie towarzyszył nam w tej czynności 15-stopniowy mróz!), a szanowna Trójkolorka z puchatym zadkiem umieszczonym [w ciepełku] w doniczce z monsterą sprawdzała czy proces przebiega, jak należy. ;)

  

zdjęcie zrobiłam z balkonu, oczywiście przez szybę  

wtorek, 25 grudnia 2012
Xmas.

Bez względu na to, czy ktoś  trwające od wczoraj Święta spędza czy celebruje, życzę wszystkim odwiedzającym Pasionek:

- miłości - bo bez niej nie ma niczego, 
- zdrowia - to oczywiste,
- spokoju - tak idealnego, jak prezentuje Pierożek na powyższym zdjęciu,
- odpoczynku - od obowiązków i codziennego zabiegania,
- pozytywnych realizacji planów, zamierzeń,
- radosnych i szczęśliwych chwil w nadchodzącym roku (Nie było końca świata! Jakiś superbohater znowu nas uratował! ;) )
- nieoczekiwanego wzrostu funduszy ;)
i tego wszystkiego, co do dobrego szczęśliwego życia jest Wam potrzebne. 
Mój Pasionek to Baraniasty, Futrzaki i Pierzaki, Bliscy i wszystko to, co napełnia moją duszę radością i sprawia, że śpiewa


Wszystkiego dobrego! 

Tagi: fil Pasionek
20:23, ofczasta
Link Komentarze (4) »
czwartek, 13 grudnia 2012
Kawa zimową porą...

...podobno jest najlepsza, żeby rozgrzać organizm o tej porze roku. A najlepiej taka z cynamonem, goździkami, kardamonem i syropem imbirowym.
Tyle, że Owca ostatnio kawy nie pija (mam nadzieję, że ta niechęć za niedługo mi przejdzie) i, żeby mi smutno nie było, to moja ulubiona kawiarnia wymyśliła grzaniec!
Wielbię ich za to niezmiernie, bo grzaniec (bezalkoholowy) jest doskonały, aromatyczny (i upiornie słodki) i rozgrzewa tak bardzo, że ma się wrażenie, jakby w brzuszku siedziała grzejąca poduszka elektryczna. :)
Tak więc nowości w menu, w mojej ulubionej kawiarni pomagają mi smakowo przetrwać jakoś zimę. ;)

A oprócz tego? Przerwa w zajęciach (niedługa, ale chociaż tyle) i w związku z tym euforia. No przynajmniej w założeniu, bo jak owczy organizm odpuścił sobie "pionizację stresową" (czyli świadomość, że muszę być, muszę robić, muszę dać radę) to przypomniał mi, że zatoki są zatkane, boli gardło, a w ogóle to mam przecież gorączkę...

Ale nie dam się. A przynajmniej taki mam plan, ponieważ tych krótkich chwil bez obłędnej nauki i fachowej lektury nie mam zamiaru spędzić anihilując kolejne pudełka chusteczek, pochłaniając kilogramy cytryn czy też dezintegrując sok malinowy...

Mam zamiar je za to poświęcić na nadrobienie zaległości pracowych (muszę przygotować nowe lekcje z dziećmi), czytelniczych (stosik rośnie i rosnąć nie przestanie, bo księgarnie internetowe prześcigają się w ofertach promocyjnych, a ja mam tyle książek do kupienia!) oraz filmowych. :)
Że nie wspomnę o ogarnięciu domku na święta.  Najlepiej dzień przed Wigilią, żeby nie okazało się, że Futrzaste przyjęły własną wersję porządku zwaną zwykle przeze mnie: "Chaos".
A jeszcze muszę kupić jemiołę! :)

A potem nastąpi czas świąteczny: Baraniasty i Owca będą mieć czas dla siebie, kotów i bliskich. I będą rozdawać i przyjmować prezenty, objadać się pierożkami made by NzT i opijać barszczem i objadać rybką i... :))

No ale miało być o kawie przecież. 
Latte w takim razie pozwolę sobie Państwu zaserwować. :)

Oczywiście, że zdjęcie nie jest aktualne, ale miło przypomnieć sobie czasy, kiedy za oknem było zielono, a nie biało, prawda? Tym bardziej, że Syjamka Lękliwa od tego czasu raczej się nie zmieniła. :) 

 













Mała
(Indyczek, Królik, Pani Prezes)


Fil
(Pierożek)


Latte
(Kawa)


Amber
(Lady Amber Herbu Tricolor)


Bii
(Biisława, Szylkretka)


Ptaszki


Książki



Wojaże



Koty



Pasionek



Książki o kotach



Decoupage Owcy



Filmy



Krewni i znajomi



Autko



Jedzonko



Modele



Tubka









Licznik odwiedzin:



Gości na stronie: