RSS
sobota, 31 marca 2012
Fil i Amber.

Zamiast mycia samochodu, okien i weekendowego rowerowania jest śnieg, wiatr i koty ułożone poKOTem przy piecu.

Może Pani Wiosna jednak zechce (trwale) się objawić?

A tak było jakiś tydzień temu:
Pierożek :)

 

 

Lady Amber :)

 

 

 

 

 

A u DekOwcy chustecznik, który powędrował do Ani&Spółki :)

niedziela, 25 marca 2012
Wiosenne wietrzenie futer. :)

Odświeżyłam trochę Pasionek, zrobiłam małe zamieszanie w bocznej szpalcie. ;)
Owieczka ani kot nie zniknęły, "zjechały" jedynie na sam dół i - jak na wiosnę przystało - dołączyły do nich pingwiny. ;) Polecam irytowanie nielotów kursorem myszki (drepczą za nim właśnie). :))

A dzisiaj wietrzenie Futrzastych. 

Kolejka do wiosny ;)

 

Zajęcie najlepszych miejscówek (Pierożek).

 

Niektórzy zaczynają się rozpychać (bo miejsca jakoś mało...),

 

niektórym się to przestaje podobać,

 

a jeszcze inni anektują całe dostępne powierzchnie parapetowe (i nie tylko). :)

 

środa, 21 marca 2012
Pięciopak wiosenny.

Przewrotny, ale co ja poradzę, że Futrzaste Panny dokładnie tak witały pierwsze wiosenne i ciepłe dni?

Zdjęcie przygotował NzM i wiem, że niektóre jego elementy już widzieliście, ale liczy się idea - słońce, wiosna,  otwarty balkon i/lub miejscówki na parapecie, a Jaśniepanny na piecach i w innych miejscach, gdzie ciepło w zadek. ;) 

niedziela, 18 marca 2012
Wiosna (?) w parku.

To był kolejny niełatwy tydzień, ale nagrodą za niego był dla mnie kawałek wczorajszego i cały dzisiejszy dzień. :)

Wczoraj po pracy (jesli komuś wydaje się, że w tak piękną pogodę nie pojawią się w sobotę czytelnicy w bibliotece, to mocno się myli) gościliśmy Sowę i Przemka (od Bazyla i Filemonka).

Cała piątka Futrzastych Panienek objawiła im swe jestestwo. Nawet Latte przed którą zamknęłam łazienkę, żeby goście nie musieli włazić pod wannę...
Przypuszczam, że w tej sytuacji nie uwierzyli nam, że to najbardziej strachliwy z syjamów. ;)

Pierożek zaszczyciła Gości chwilową (bardzo chwilową) obecnością, po czym udała się na zasłużony odpoczynek, Mała ledwo zerknęła, natomiast Kolorowa Młodzież zachowywała się jak najistotniejsze persony w domu.
Amber towarzyszyła nam przez cały czas, a Bii - o, Szylkretka przeszła samą siebie. Najpierw napiszczała na
Przemka, potem przymilała się jak szalona, a na sam koniec (kiedy Goście wychodzili) postanowiła poprzytulać trochę czółko do czółka (Przemek ubierał buty, więc dla Bii stojącej na szafce był to idealny pomysł!). Na szczęście Sowa też się Szylkretce spodobała i nastawiała (Bii, nie Sowa) głowę do głaskania. :)
To świetne spotkanie było wczoraj.

A dzisiaj? Dzisiaj wyjęliśmy rowery, Owca wrzuciła aparat do plecaka i z zamiarem poszukiwania szeroko reklamowanej wiosny udaliśmy się do parku.
A w parku dzikie tłumy (tak mi się na początku wydawało, ale w porównaniu z tym ilu ludzi szło/jechało w stronę parku, gdy my z niego wyjeżdżaliśmy, musiałam zmienić zdanie) i całe mnóstwo:
- śmieci
- brudu
- śmieci.
Wymieniłam śmieci dwukrotnie? To dodam jeszcze: śmieci, śmieci i jeszcze raz ŚMIECI! Ja wiem, że to "po zimie", ale aż przykro się na to wszystko patrzało. Dlaczego niektórzy ludzie nie potrafią po sobie sprzątać?
Pozostawało więc zamknięcie oczu i jechanie przed siebie ;) tyle że tak się nie dało, bo szukałam przecież wiosny.
A tymczasem znalazłam:

 

wylegującą się "rodzinę"

 

oraz dalekich "krewnych". 

Opalające się lamy



i kaczuszkę z pomarańczowymi nogami (była w gościach u owiec).

Jadąc do parku bierzemy zazwyczaj "coś do latania", więc Baraniasty uskuteczniał akrobacje - tym razem tym modelem

 

(sfociłam go celowo na tym kretowisku).

A ja biegałam z aparatem i dokumentowałam

 

kwitnącą leszczynę
oraz fakt, iż wspomniane w mądrym periodyku żaby raczej jeszcze nie mają warunków do zakładania rodziny.

 

 

To pierwsza znaleziona wiosenna stokrotka. Był też pierwszy motylek - cytrynek, ale jego nie udało mi się upolować aparatem. :) 

Ponieważ  większość stawów i stawików w parku wygląda jeszcze tak,

to mogliśmy podziwiać ptactwo chodzące po wodzie

 

 

 

lodołamacz ;)

 

przedarł się! :) 

 

Tak sobie jednak myślę, że Wiosna już się powoli wprowadza, ale jeszcze z Panią Zimą siedzą, ploteczkują i jakoś nie zamierzają na razie się rozstawać. ;)

O tym, jaki wiosenny dzień miały dzisiaj Jaśniepanny będzie następnym razem. :)

niedziela, 11 marca 2012
Detale.

Dzisiaj będzie kocio (chociaż Baraniasty zrobił ostatnio sporo zdjęć pierzastej dwójki).

Najbliższy tydzień [znowu] zapowiada się intensywnie i zastanawiam się w związku z tym - czy teraz już tak będzie (już zawsze)? Zabieganie, nawał obowiązków i nieustający niedoczas?

Zrobiłam sobie Niezwykle Ważną Listę rzeczy, które muszę robić, i które chcę zrobić. Przygotowałam piękny harmonogram, podzieliłam go na dni tygodnia, zrobiłam piękną i kolorową rozpiskę i co? No nic, fajny ten harmonogram...

Dzisiaj udało mi się przygotować bieżące wpisy do kroniki ŚKF i obejrzeć kawałek filmu. Nie przeczytałam za to nic. Wczoraj cały dzień zajęło mi doprowadzanie domostwa do względnej czystości, bezżwirkowości i bezkłakowości. Do dzisiaj, bo kiciusie postarały się  o powrót do stanu "przed" (chociaż ja wolałabym stan "po").

Z rzeczy irytujących - jedna z moich kartek (postcrossingowych) do Chin "idzie" już od 35 dni. Mam pewne obawy co do samego faktu jej dotarcia na miejsce. Z rzeczy zaskakujących - kartka z USA dotarła do mnie w 4 dni. Nieprawdopodobne. 

Ale miały być koty, więc niech będą koty. A konkretniej jeden - trójkolorowy. :)

Łapeczka. 

 

Nochalek.

Śpiące wcielenie grzeczności ;)

A na koniec Amberzyca ornitolożka - dla wytrwałych, bo filmik ma ponad 4 minuty, a naprawdę niewiele się w nim dzieje. :)

"Radary" Amber pracują przez cały czas trwania filmiku, ale ok. 1 minuty widać to bardzo wyraźnie. Później, około 2 minuty prawdopodobnie pojawia się Bii (lub Mała), ale nie wzbudza szczególnego zainteresowania L. Amber. Przypuszczam, że w drugiej minucie (2:33) Mała marudzi Baraniastemu o chrupki, ale nie osiąga celu, bo Trikolorka nie zmienia swojej lokalizacji. Około 4 minuty (3:55) Amberzyca się przemieszcza. ;)

Utworzyłam sobie kanał na YT i to właśnie Słodka Tri poszła na pierwszy raz. :) 

czwartek, 08 marca 2012
Piórka.

Dużo piórek. :)

Bo dzisiaj wpis będzie o ptaszkach. 
Zmieniłam ikonkę w menu po prawej stronie, żeby Pani Glosterowa się nie gniewała o to, że sam Gloster tam siedzi. Więc teraz są oboje.

 

Sponsorem dzisiejszych zdjęć jest oczywiście NzM :)

A Pani Glosterowa, kiedy robi "puff!", to wygląda tak:

A tu Glosterek - jak zwykle - dumny ze swojej grzywki

 

A na koniec zdjęcie, które wygrało comiesięczny konkurs na portalu/forum poświęconym kanarkom. :) 

Brawo Baraniasty, jestem dumna i blada (jak zawsze). :*

Jeszcze na sam, samiuteńki koniec - podesłany filmik z jutuba, który bardzo mi się podoba.
Tak powinno wyglądać idealne ptasie mieszkanko. ;) 

(moim hitem są: ptasie "obuwie" przy wejściu, "poszukiwany" kot w ptasiej telewizji i ludzka kukułka) :)

źródło: YouTube (nadeslany przez StoneColde1971 28 maja 2009)

Acha, główny bohater filmiku to oczywiście gloster - tyle, że bez grzywki. :) 

poniedziałek, 05 marca 2012
Poniedziałek.

To nie był jeden z moich lepszych dni.
Wręcz przeciwnie.
Zgubienie się na środku sąsiedniego osiedla, w drodze do mechanika (u którego byłam już jakieś ochnaście razy i osobiście karmiłam tam zaprzyjaźnione koty) było tylko jedną z mniej spektakularnych rzeczy (za to chyba najbardziej żałosną).

Przy wypisywaniu kartek postcrossingowych zapomniałam większości słów po angielsku (i Baraniasty w wersji słownik pol-ang exclusive był mi niezbędny...), a upychanie plastikowych śmieci w worze (robię to co miesiąc - bez żadnego problemu i z dobrym efektem) zaoowocowało rozerwaniem tegoż i rozsypaniem się śmieci po całej kuchni.

Jak dobrze, że za pół godziny już będzie wtorek.

Macie czasami takie przedziwne dni, kiedy nic się nie układa, a wykonywane (normalne, codzienne) czynności kończą się wręcz nieprzewidywalnie?

Życzę Wam spokojnej nocy, a ja idę w ślady Bii. 

 

Tagi: Bii Pasionek
23:35, ofczasta
Link Komentarze (9) »
niedziela, 04 marca 2012
Pieróg leniwy?

Nasz rozpieszczony Pierożek przeszedł dzisiaj samą siebie.

Kiedy dwunożni jedzą na obiad kuraka w jakiejkolwiek formie - Fil dostaje swoją "porcję" niemal od razu, albo po chwili (kiedy jedzenie ostygnie). I nigdy nie jest inaczej.

Podobnie jest z rybą. W tej sytuacji również kiciuś je obiad z Personelem.

Piszę o tym, bo to oczywiste, ale niestety nie dla Pierożka, która doszła dzisiaj do wniosku, że porwanie mięska z talerza zostawionego bez nadzoru (dokładnie na czas przejścia z kuchni do pokoju) jest fantastycznym pomysłem! A jaka była z siebie dumna!

Najpierw poczyniłam jej wyrzuty z cyklu: "jak mogłaś, przecież zawsze dostajesz swoją porcję?!", potem zamknęłam drzwi od pokoju, w którym jedliśmy obiad (żeby po 5 minutach je otworzyć, bo obiad stawał mi gardle, gdy pomyślałam o tych biednych kotkach, które siedzą w przedpokoju i nie mogą wejść), żeby na koniec odłożyć na własnym talerzu porcję dla Pierożka (żeby nie miała smuteczków, za to, że czyniłam jej wyrzuty)... 

Aż się boję co napiszecie w komentarzach... ;) 

Ulubiona pozycja "do spania" w wersji Fil (po chwili całkowicie odwraca się na plecy i tak śpi - "kołami do góry")

Zdjęcie zrobione wczoraj w nocy - w ciemnym pokoju - doskonale obrazuje totalne lenistwo pierożkowe "napiecowe". :)

 

czwartek, 01 marca 2012
Nuda.

Szanowny blox pokazuje, że pozostało tylko kilkanaście komentarzy do magicznego 1k. Nie wiem na kogo przypadnie komentarz milenijny (tysięczny), ale koniecznie muszę przemyśleć jakieś niespodzianki w tej kwestii. :)

Tytuł dzisiejszego wpisu jest przewrotny, ponieważ jest to słowo określające stan, którego tak naprawdę nie znam. Nudzą się nasze Koty (ale im, rzecz jasna, wolno ;) ), nudzą się ludzie wokoło, a ja ciągle narzekam na coś zupełnie przeciwnego (brak czasu).

Znajoma zapytała mnie kiedyś co robię po przyjściu z pracy do domu. Szukała inspracji, bo jej po prostu (jak powiedziała) "w domu się nudzi". Kiedy opowiedziałam jej jak wygląda przykładowe owcze popołudnie (od 15:15 do 23:50), to była w szoku. Nie potrafiła tego ogarnać. Dokładnie tak samo, jak ja nie potrafiłam zrozumieć, jak można "nie mieć co zrobić" (nawet jeśli ktoś nie posiada 5 Futrzastych Panienek oraz Państwa Glosterowskich).
Nie nudziłam się jagnięciem będąc, nie nudzę się tym bardziej teraz. Jest tyle rzeczy do zrobienia, a tak mało czasu...

Z życzeniami miłego czwartkowego dnia dla Pasionkowników - zdjęcie Biisławy (z serii: Dziwne miejsca do spania), która tym razem na swoje legowisko wybrała wełniany ogrzewacz do stóp. :)

Tagi: Bii Pasionek
11:13, ofczasta
Link Komentarze (4) »












Mała
(Indyczek, Królik, Pani Prezes)


Fil
(Pierożek)


Latte
(Kawa)


Amber
(Lady Amber Herbu Tricolor)


Bii
(Biisława, Szylkretka)


Ptaszki


Książki



Wojaże



Koty



Pasionek



Książki o kotach



Decoupage Owcy



Filmy



Krewni i znajomi



Autko



Jedzonko



Modele



Tubka









Licznik odwiedzin:



Gości na stronie: