RSS
sobota, 30 marca 2013
Za piecem.

Ten wpis miał być o pierzakach, ale udało mi się podsłuchać (to brzydko, wiem) rozmowę dwóch Seniorek grzejących plecki za piecem. :)

O ptaszkach będzie więc następnym razem, a tymczasem...

Fil: Zimno mi.
Mała: Nic dziwnego, w końcu jest zima. Poza tym - gdybyś nie wylizywała sobie brzucha i łap, to byłoby Ci cieplej.



Fil: Bo tak długo ich w domu nie ma!
Mała: Teraz będą, nawet dłużej i częściej niż zwykle. Święta są.



Fil: A to te święta od rybki czy od szyneczki?

Mała: Od szynki, ale ja bym się nie nastawiała...



Fil
: Jak to?

Mała: Bo Kolorowe mówiły - po inspekcji ostatnio przyniesionych zakupów - że żadnej szynki nie kupili.



Fil
: Niemożliwe! Dla Pierożka?!

Mała: Pierożek, Pierożkiem, a słyszałaś co Owca ostatnio mówiła? Że "w tym domu mięso jedzą tylko koty, bo ona w swoim życiu zjadła już wystarczająco dużo zwierząt".



Fil
: I nie kupiła nam szyneczki?!

Mała: Nie kupiła. Słyszałam jak Dwunożni rozmawiali, że "dostajemy najlepsze kocie jedzenie, jakie jest dostępne na rynku", i że jest ze dwa razy droższe niż najlepsza szynka. Więc nie kupili.



Fil: I co teraz?
Mała: Nie wiem, Kolorowe mówiły, że podobno jest dużo sera.



Fil
: Fuj, przecież my nie jemy sera! To może Mama od Rozpieszczania w Wakacje nam coś przyniesie?

Mała: Zapomnij, ona jest fajna i nas lubi, ale przecież ma własne koty. Trzeba poczekać aż Baraniasty kupi nam sopocką. A Ty wyproś u Owcy swojego ulubionego kuraka.
Czekaj, mów mi do ucha, bo Owca się patrzy.

 

Fil: Gdzie idziesz?
Mała: Po jakieś chrupki, bo zgłodniałam od tego wszystkiego.



Fil: To tu ja poczekam na wiosnę. I na tego kuraka.



 

sobota, 23 marca 2013
Rogaliki.

Dzisiaj (za sprawą NzT, która uświadomiła mi tenże fakt) dotarło do mnie, że rok temu o tej porze, to już rowerowaliśmy. O, tutaj jest dowód.

Tymczasem mamy zimę. No chyba, że ktoś uważa, że temperatura w stylu -10, inkluding śnieg, jest charakterystyczna dla pory roku znanej jako wiosna.

W mijającym tygodniu doszłam do wniosku, że już mnie nic nie zdziwi i że już jest tak źle, że lepiej żeby nie było gorzej, bo nie ogarnę.
A potem okazało się, że gdzie tam Owco, bierz na plecy jeszcze trochę, dasz radę. Jak nie, jak tak? Przecież i tak nie masz wyjścia. A masz na dokładkę jeszcze okoliczności przyrody.

W chwili obecnej czekam na dno, bo dwa metry mułu już minęłam. Potem pozostanie się tylko od tego dna odbić.

Znalazłam dzisiaj na stronie z demotywatorami coś takiego:
Jumanji
i bardzo mi się podoba. 

A wpis ma być o rogalikach. Więc komplet pieczywa poniżej:

Pani Prezes

 

Syjam Strachliwy 

 

Biisława Torbiasta

 

Pani Baronowa Pierożek

Lady Amber

Bonusik ;)

 

 

Pragnę dodać, że od dzisiaj (do: aż mi się znudzi) mamy w nagłówku ciasteczka pomarańczowe według przepisu Szarlotki, które przygotowałam (oczywiście nie sama - Baraniasty ugniatał i turlał, a ja wycinałam) na Dzień Kota w bibliotece. 

sobota, 09 marca 2013
Gdzie ta wiosna?

Moja ulubiona kawiarnia doszła ostatnio do wniosku (antropomorfizacja ;) ), że zima się skończyła (taaak - we wtorek śnieg, a w piątek ma być mroźnie) i zdjęli z zimowej oferty grzaniec. Mój najlepszy, ulubiony, genialny grzaniec. Nie no, fajnie, ale za tym powinny iść następujące rzeczy:
- minimalna temperatura +10 C (za oknem), w domu co najmniej 19 C (hah, też mi dowcip), a nie 12 C
- liczne"kotki" na drzewach ;)
- zapach, bo wiosnę poznaje się po zapachu 
- uczucie (optymizm?), że wszystko się uda, że damy radę i ogarniemy - jak zawsze na wiosnę
- zwiększona kłaczalność (neologizm ;) ) Lady Amber, czyli zdejmowanie zimowej sukienki :D
i parę innych.
A tymczasem jest zimno, buro i ponuro.

Zdjęcie Baraniastego (dwudniowych boroczków) znowu wygrało konkurs na portalu kanarkowym. 
I znowu jestem dumna. :) Zdjęcie można oczywiście zobaczyć na wspomnianym portalu (na stronie głównej) albo w Glosterowie. :)
A jeśli o pierzakach mowa, to wymyśliłam imiona* dla podlotków! Nie było to łatwe (musiały spełniać dwa kryteria), ale wydają mi się idealne. :) Czas na prezentację przyjdzie. ;)

Dzięki uprzejmości znajomej ze środowiska pracowego odkryłam świetną stronę.
I efektem tego będzie epatowanie różnymi "znaleziskami". :)
Z wczorajszej okazji (źródło na obrazku):

 

Droga do serca kobiety prowadzi przez księgarnię. :)  

 

*Jeszcze raz dzięki, droga A., za spostrzegawczość.  :) :* 

Tagi: Pasionek
10:54, ofczasta
Link Komentarze (3) »
piątek, 01 marca 2013
Nestling.

Trzymałam w dłoniach pisklę.
Wrażenie jest trudne do opisania, bo mały boroczek ma długie nóżki, mnóstwo kolorowych miejsc na pióra na grzbieciku, które wyglądają jak maleńkie rureczki, ciemnoróżowe ciałko i mały dziobek.
I [jeszcze] nie lata! W związku z czym nie muszę się bać, że sfrunie mi z dłoni.  :)
Bać się jedynie należy Pani Glosterowej, która ma groźną minę i Glostera, który nerwowo miota się po klatce "bo ktoś zabrał dzieci". :) 

Ptasie dzieci wyglądają niesamowicie i są ciągle głodne.
Poniżej opis karmienia "by Gloster" - autorem jest Baraniasty, który do mnie napisał w mejlu:

Gloster jest bezkonkurencyjny.
Limon karmi, ale on ma "predyspozycje", a Gloster jest męski i w ogóle. W każdym razie nie może być gorszy.
Najadł się i stanął na krawędzi. Sęk w tym, że pisklaki nie reagowały na niego. Patrzy się, patrzy i nagle z rozmachem DZIOB jednego pisklaka w sam środek łba. Pisklak, lekko otumaniony od razu otworzył dziób.

Reasumując - jeśli glostery będą miały dziury w środku głowy, to znaczy, że Gloster je karmił...

Uchichrałam się. :)  















Mała
(Indyczek, Królik, Pani Prezes)


Fil
(Pierożek)


Latte
(Kawa)


Amber
(Lady Amber Herbu Tricolor)


Bii
(Biisława, Szylkretka)


Ptaszki


Książki



Wojaże



Koty



Pasionek



Książki o kotach



Decoupage Owcy



Filmy



Krewni i znajomi



Autko



Jedzonko



Modele



Tubka









Licznik odwiedzin:



Gości na stronie:



free counters