RSS
poniedziałek, 31 marca 2014
Cztery kolory.

To znaczy: biały, czarny i rudy (podstawowa kolorystyka okrycia wierzchniego Lady Amber) oraz fioletowy - kolor niedawno kupionego koszyka.

Koszyk jest miętki (miękki), koszyk jest pojemny, koszyk jest na zakupy.
Więc wlazła do niego Trikolorka. :)

Amberzyco! 

 

Tak, słucham Cię miau?

 

Nie przypominam sobie, żeby mi dali do zakupów takiego puchatego, trójkolorowego kotka...

Ty popatrz, to mnie zaczepiło! Ja to złapię!

 

Taak, "to" jest nieodłącznie z Tobą związane. 

Ja to złapię, już prawie mam! 

 

Trykociu, przecież to Twój...

Ogonek! Złapałam! Co teraz z tym zrobić?

 

Zostawić w spokoju, ewentualnie umyć. Jesteś bardzo łownym kotkiem! 

Czyżbym słyszała chrupeczki?!

 

Ja wiem, że teraz napiszę oczywistą oczywistość, ale każde pudełko, każdy koszyk, każdy pojemnik - najlepiej puste lub pusty, ale nie upierajmy się - generuje kota. Trójkolorowego nawet bardziej. :) 

sobota, 22 marca 2014
Co słychać u glosterów?

Dzieje się. I to sporo. :)

Na początek gorąco polecam onlajnowy przekaz "z zakładania rodziny".

Glostery online 

Na gnieździe siedzi Asparagus - zielona pani glosterowa, a dogląda jej, karmi i przygotowuje się do bycia dzielnym tatą ptasząt - Arabel (jeden z moich ulubieńców) - intensywny zielony pan gloster, pióra (i charakter) zdjęte z tatusia Limona.
Już za niedługo pojawią się małe, "zielone" głodomory. :)

Kanarki (jak koty) są różne. Przy dobieraniu w pary i przenoszeniu do klatek lęgowych* okazało się, że:

- kanarki kupione od pewnego (wybitnego zresztą) hodowcy zwiewają, nie dają się złapać i trzeba za nimi gonić po całym pokoju :)
- za naszymi (w sensie: wyhodowanymi osobiście) też ;)
- Aloes ma "gdzieś" siedzenie w klatce, biega (nie - fruwa) po pokoju, przysiada gdziekolwiek i śpiewa jak wariat. Łapany ucieka kurcgalopkiem (ostatecznie - odfruwa) po czym siada i śpiewa głośniej (Niepierzaści Dwunożni tu się śpiewa! I lepiej mnie słychać, niż w klatce!). Słowem - wyjątkowo bezstresowy kanarek :)
- niedawno kupiona ptasia pani z grzywką, czekając w osobnej lęgówce na swojego narzeczonego, nagle zaczęła śpiewać i okazała się Orzechem, a nie Goplaną ;)
- Alabaster (nasza cynamonowa dziewczynka) stwierdziła, że przenosiny do klatki to świetna okazja, żeby... nie uciekać. Pospacerować po dłoniach, posiedzieć grzecznie na palcu, nie wiercić się przy obcinaniu pazurków. Wygląda na to, że ona jedna nie posłuchała, kiedy mamusia Straciatella uczyła wszystkie dzieci, że się mają wszystkiego bać. :)

* Ja tę czynność opisałam jednym zdaniem, ale zapewniam, że wymagała ona sporej ilości czasu, dobrej logistyki i przypomnienia sobie "kto, gdzie, kiedy i z kim" ;), że o poprzedzającej tę czynność wnikliwej obserwacji kanarków nie wspomnę... 

Na koniec jeszcze dwie rzeczy. Zmokłe glostery, czyli zdjęcia Baraniastego, które zrobił ptaszkom po kąpieli. Więcej tutaj.

Na pierwszym (które zdobyło tytuł zdjęcia miesiąca na wortalu kanarkowym ;) ) jest Ananas. To jej ulubione miejsce. :)

 

Na drugim - obok Ananas siedzi Aromat. Obie zmokłe "poprysznicowo".

 

Druga rzecz, to zapowiedź konkursu.  :)
Już można się zastanawiać nad imionami dla ptasich dzieci. Oczywiście na literkę "B" i najlepiej, żeby były związane z roślinami (np. Bratek, Bawełna, Begonia, Bazylia, Banan, Bambus) w pierwszej kolejności, a w drugiej kolejności (podobnie jak rok temu) mogą być kulinarne. :)
Nagrody oczywiście przewidziano. ;)  

środa, 19 marca 2014
Drimtim.

Tak ich nazywa M.
A mnie, kiedy zobaczyłam to zdjęcie, skojarzył się duet, który planuje zawładnąć światem. :)
Dzisiaj jeszcze przeczesuje szafki, ale jutro (to pewne) świat będzie należał do nich. :)

 

M. wyraziła zgodę na publikację Córki i Kota na Pasionku ;)

Przy oglądaniu zdjęcia należy sobie zwizualizować perlisty chichot dwulatki.
I wyobrazić zakochanego w niej ośmiokilowego Tyrana. ;) 

A zdjęcie jest z okazji, ponieważ Panna H. obchodzi dzisiaj drugie urodziny! 

 

źródło 

poniedziałek, 17 marca 2014
Czochranko.

Obrazek dostałam od M. - mejlem, łącznie z pytaniem jaki styl głaskania preferują Panny Futrzaste. :)

Odpowiadam więc publicznie: wszystkim kociambrom robię samolot, zombiaka (pożeracza mózgu), grzebień i oczywiście tyłkoszczypacza (ulubione). 

Wtedy kiedy Baraniasty nie widzi (bo nie pozwala :P), robię hiperprędkość nazywaną przez nas robieniem szczurka.

A Pierożkowi - standardowo: myśliciela i kołnierzyk. I macacza, oczywiście. Stosowanego też czasem u Amber i Bii (Latte nie wywala się do góry kołami), ale w tych przypadkach należy się wykazać refleksem, zanim w ruch pójdą pazury i kły. ;)

Przyznaję, że Trikolorce robię też czasem zgniatarkę, bo ona ma takie puchate futro! :)

Styl: flet jest mi obcy, chociaż czasem trzymam koty za ogony, kiedy zadzierają je do góry prowadząc mnie do kuchni. :)


A Wy? Jak głaszczecie swoje koty? :)

Tagi: koty Pasionek
18:31, ofczasta
Link Komentarze (5) »














Mała
(Indyczek, Królik, Pani Prezes)


Fil
(Pierożek)


Latte
(Kawa)


Amber
(Lady Amber Herbu Tricolor)


Bii
(Biisława, Szylkretka)


Ptaszki


Książki



Wojaże



Koty



Pasionek



Książki o kotach



Decoupage Owcy



Filmy



Krewni i znajomi



Autko



Jedzonko



Modele



Tubka









Licznik odwiedzin:



Gości na stronie:



free counters