RSS
poniedziałek, 28 maja 2012
Parami (część druga)

Dzisiaj druga część historii o spaniu synchronicznym, a dodatkowo jeszcze prośba do Kociarek i Kociarzy o radę, bo mnie się chyba już skończyły pomysły. O tym jednak za chwilę, a teraz:

sobotnie przedpołudnie i spanie dwukotowe (dwuosobowe). Zanim Bii się obudziła do zdjęcia, to spała tak, że wisiała jej głowa. W powietrzu znaczy się. Jak uśmiech kota z Cheshire. ;)

 

Miejscówka w plamie słońca. :)

 

Latte, jak wiadomo spała sama, ale jednak w tym samym pomieszczeniu. :)

Problem jest taki: 

Rodzina mieszka z Kotem - Kot mieszka z pięcioosobową rodziną Dwunożnych. Kot mieszka też ze starszym bratem, który niczego się nie boi i jest najbardziej wyluzowanym kociambrem, jakiego znam. Kot za to się boi. Może nie wszystkiego, ale jest strachliwy, zdystansowany i raczej się schowa niż przywita z gośćmi. Kot bał się dzieci (mieszka z trójką, czasem przebywa z czwórką; dzieci są w różnym wieku 0-9 lat), ale już mu przeszło i nie stresuje go ich obecność. 
Mimo socjalizacji i okazywania zainteresowania - Kot podlewa (podsikuje) wszystko, co wyda mu się atrakcyjne, a nie zostało przed nim schowane. Łóżko, kołdrę, pranie (do prania i wyprane) - co tylko wyda mu się konieczne do obsikania. :( 
Dwunożni starają się Kotu poświęcić jak najwięcej czasu i uwagi, ale niewiele się w tej kwestii zmienia.
Przypuszczalnie są to zaburzenia behawioralne, a "poradzenie" sobie z nimi nigdy nie jest proste. 

Może ktoś ma jakiś sprawdzony sposób na koci stres (i podsikiwanie)? 

środa, 23 maja 2012
Parami (część pierwsza)

O antypatiach i sympatiach na Pasionku już kiedyś pisałam. I zasadniczo te układy się nie zmieniają. Mała lubi Pierożka, toleruje Bii, tłucze Syjama i nie cierpi Amber (trudno się dziwić - Trikolorka rozorała jej nos). Pani Baronowa Fil toleruje wszystkich, jeśli tylko są grzeczni (jeśli nie, trzeba im własnołapnie pokazać, że zrobili źle). Amber lubi Biisławę i Pierożka, Latte czasami pacnie łapą, a Pani Prezes wyjątkowo ją irytuje (a że Słodka Tri jest od Małej większa, to twierdzi, że może ją bić kiedy chce). Bii wydaje się lubić wszystkich, a Kawa by była zachwycona, gdyby cała czwórka zniknęła, a ona została Ukochaną Jedynaczką.

Wzajemne relacje sprawiają, że odpoczynek w miłym towarzystwie jest odpoczynkiem o wiele lepszym, niż relaks samotny. Do takiego wniosku doszła ostatnio Lady Amber.

 

A że rynna jest wąska, a kociki słusznych rozmiarów, to

 

 

okazało się, że trójkolorowy zadek już się nie mieści.

 

Jeśli zrobiło Wam się żal Amberzycy, to porzućcie od razu to uczucie, bo Słodka Tri zawsze sobie poradzi.  :)
Najwyżej nie wystarczy miejsca dla Szylkretki. ;) 

 

sobota, 19 maja 2012
Słoneczna kąpiel Bii.

Ponieważ nie wszystko jest dokładnie takie, jak bym chciała i nie wszystko układa się tak idealnie, jak powinno, to zdecydowanie trzeba zasypać Pasionek kocim futrem. To zawsze jest dobry pomysł. ;)

Bo przynajmniej koty układają się tak, jak bym chciała i są dokładnie tak idealne, jak być powinny. :)

Dzisiaj Biisława Torbiasta.

Rude majtaski na wierzchu. 

 

Budzimy się i zaczynamy od umycia buźki.

 

Następnie wykonujemy skłon

 

żeby zrobić pedikiur i umyć stópki.

 

Bardzo dokładnie (różowy ręcznik niezbędny).

 

21:20, ofczasta
Link Komentarze (7) »
sobota, 12 maja 2012
Płaszczka.

 

Latte: Niech zgadnę, napiszesz na Pasionku, że Kawa wam się rozlała?

 

 

A wiesz Latte, że to jest niezły pomysł? :)

 

Poza tym wszyscy wiedzą, że to wina perspektywy, prawda? :)
Syjamka potrafi się zwinąć w niewielki kłębuszek i nie waży więcej niż 10 funtów. ;)

Zajrzyjcie koniecznie do Glosterowskich.
Wczorajszy wpis o pluskaniu się pierzastych. :)
 

niedziela, 06 maja 2012
Fur.

Wygląd naszego mieszkania w ostatnich dniach doskonale ilustruje poniższy komiks z Garfieldem:


źródło na obrazku

- Garfield, wszędzie jest Twoja sierść!
- Och, zdecydowanie przesadzasz.

- Zobacz, nie ma jej na przykład na sufi..... 

- Nie ważne. 

 

Amber doszła do wniosku, że już jest lato i należy zdjąć zimową sukienkę.
Po kolejnym sprzątaniu pawi z kłaków zarządziłam znowu wielkie wyczesywanie. Furminator nie nadążał, a Trzykolorka "schudła" o połowę.

 

No co? Wyczeszcie mnie ładnie!

Pomogło na chwilę, bo później Lady Amber kontynuowała misję "zostawiam swoją sierść wszędzie".
Ona się kłaczy nawet przez sen.

 

piątek, 04 maja 2012
Fotel z założenia balkonowy.

Roślinki posadzone, lato na termometrze, do pracy iść nie trzeba,  koty wyszczotkowane... ale czegoś brakuje. No tak! Fotela ogrodowego (u nas w wersji balkonowej).

Tyle, że już jest zajęty, a Dwunożni mogą sobie na balkonie... postać. :) Albo posiedzieć, w pokoju, jak już się fotel zwolni. Nieprawdaż? :)

Bii: Ten Personel to ma jednak fajne pomysły. Taki wygodny fotel mi postawili i jeszcze w słoneczku! 

 

Mała: Postawili go chwilowo tutaj nie dla Ciebie, tylko dlatego, że na balkonie się pranie suszyło. Poza tym - przesunęłabyś się trochę - miejsca wystarczy na dwa koty. Szczególnie jeśli jeden jest taki chudy jak ja. 

 

Bii: Ty coś do mnie mówiłaś?

 

Bii: Nie ma mowy. Ta miejscówka jest moja! Zobacz jak idealnie w słoneczku! 

 

Mała: A to się wypchaj. 

 

Bii: A Ty wiesz, że rzeczywiście coś bym zjadła...

 

środa, 02 maja 2012
Kłębuszkowo.

Tak ciężko pracujące kotki jak nasze, muszą kiedyś wreszcie odpocząć!
A że przez ostatnie kilka dni Jaśniepanny czynnie nadzorowały prace domowe, to (jak widać poniżej) zmęczyły się bardzo. :)

Rogalik syjamski. 

 

Kłębuszek trójkolorowy.

 

Słodki Pierożek.

 

Najstarsza i Najmłodsza. 
(zdjęcie obrazuje też moje możliwości pracy przy komputerze - jak widać - nie mam nawet gdzie usiąść). :)

 

wtorek, 01 maja 2012
Chorzowskie tulipki.

Wielką Polską Majówkę (czy jak jej tam...) spędzamy - jak już pisałam wczoraj - bardzo aktywnie. Chodząc do pracy i nadrabiając zaległości domowe w sprzątaniu.
W sobotę udało nam się wreszcie umyć Dużą Bordową i nakleić jej wypasione naklejki.
W niedzielę po południu ruszyliśmy z maczetą w dżunglę naszego kwiecia. Wyszliśmy z tej wyprawy cało, kwiecie zyskało nowe miejsce, a w pokoju zrobiło się nagle jasno. :)

Tymczasem w niedzielny poranek się rowerowaliśmy. Tym razem rzeczywiście było to rano, bo o 9:00 byliśmy już w parku. Dzikich tłumów nie stwierdziliśmy, a jeździło się bardzo przyjemnie ( no może z wyjątkiem tej znienawidzonej górki do planetarium...). Chwilę odpoczynku spędziliśmy w "Senior Garden" (NzT mówi, że to miejsce w parku, z ławeczkami, szczególnie ulubili sobie seniorzy - tam czytają, opalają się, nicnierobią), a ja buszowałam wśród parkowych tulipanków. Nie jest to co prawda ogród w Keukenhof, ale tulipany też są bardzo ładne.

Z przekąsem stwierdzę tylko, że miotałam się z aparacikiem przez 15 minut między grządkami, po czym podszedł Baraniasty, wziął mojego G9 i bez zastanowienia cyknął najlepszą fotkę z tego wielopaku tulipanowego. Jak zwykle, rzekłabym. ;)

Podle zazdroszcząc (że ja tak nie potrafię) wrzuciłam ją jako ostatnią. :))

  

 

A tu szafirki. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I na różowo kwitnące drzewko. 

 

 

 

A o tym jak ciężko pracowały Puchate Panienki w ten "wolny" czas będzie następnym razem. :) 















Mała
(Indyczek, Królik, Pani Prezes)


Fil
(Pierożek)


Latte
(Kawa)


Amber
(Lady Amber Herbu Tricolor)


Bii
(Biisława, Szylkretka)


Ptaszki


Książki



Wojaże



Koty



Pasionek



Książki o kotach



Decoupage Owcy



Filmy



Krewni i znajomi



Autko



Jedzonko



Modele



Tubka









Licznik odwiedzin:



Gości na stronie:



free counters