RSS
piątek, 03 maja 2013
You have to let her go.

Nie wystarczą trzy zdania żeby pogodzić się z odejściem Indyczka.
Nie wystarczy tydzień, dwa, pięć.
Nie wystarczy przeglądanie zdjęć i wpisów na Pasionku.

Nadal przygotowuję 5 misek na śniadanie i dziwię się, że jedna zostaje. Nie umiem podzielić jedzenia na cztery koty.
Nie potrafię karmić Futrzastych przysmaczkami, bo patyczki jadła przecież przede wszystkim Mała.
Kiedy wołam
kociaste na kolację, to głos więźnie mi w gardle, gdy dociera do mnie, że Indyk nie jest zamknięty w pokoju z ptaszkami i po prostu nie przyjdzie.
Zamykam drzwi zewnętrzne na dwa zamki, nawet jeśli idę na chwilę do Fordki, bo przecież Mała sobie otworzy i wyjdzie (zrobiła to tylko raz, ale dla mnie wystarczyło).
Blokuję się, kiedy liczę koty (kilka razy dziennie: przy wyjściu z domu, przed włączeniem pralki, zamknięciem balkonu, pójściem spać). Doliczam do czterech i się zawieszam.
Nikt mi nie śpi na głowie, nie budzę się z futrem w ustach, nikt mnie nie budzi o trzeciej nad ranem, "żeby głaskać po wąskach".
Nie ma kota, który bawi się spinaczykami, który poluje na paragony, albo woreczki. Nikt nie drapie nam drzwi i framug do gołego drewna.
Nikt nie spuszcza pawi z szafy (z rozbryzgiem!) albo z pieca.
Nikt z
zapamiętaniem nie liże świeżo założonego na kubełku worka na śmieci.
Nikt mnie już nie sterroryzuje (Mała, to był jedyny kot, który jak na mnie s p o j r z a ł, to wychodziłam z pokoju. Mogłam sobie pozwolić na ten respekt w stosunku do Pani Prezes - bo samiec Alfa od dawna w naszym stadzie jest ustalony).

 

Mała odeszła 22 kwietnia, w Dzień Ziemi, Matki Ziemi, Wszechmatki, Wielkiej Melitele...
Wtedy zatrzymałam jej urodzinowy licznik.
Wiem, że Wielka Melitele dba o mojego Indyczka. Że nikt jej nie niepokoi (Mała lubiła tylko Pierożka), na śniadanie jest niebiańska skrobana wołowinka i że czeka na nas.
Bo przecież kiedyś znowu się zobaczymy, z naszym Pierwszym
Kotem - Małą, od której wszystko się zaczęło.

Dla wszystkich, którzy wsparli mnie słowem (dziękuję Wam), a przede wszystkim dla mojego wspaniałego NzM i dla mojej NzT, której mądre słowa zapadły mi głęboko w duszę - mój Indyczek, moje Maleństwo, na 85 zdjęciach. W większości takich sprzed 10 lat (wpółczesne były na bieżąco na Pasionku), w większości ze swoim ulubionym Pierożkiem, w większości, kiedy Indyczek była młodym kotkiem.

Miłego oglądania - mnie niestety nadal od razu "pocą się oczy" i mam zamazany obraz. :)

21:19, ofczasta
Link Komentarze (8) »














Mała
(Indyczek, Królik, Pani Prezes)


Fil
(Pierożek)


Latte
(Kawa)


Amber
(Lady Amber Herbu Tricolor)


Bii
(Biisława, Szylkretka)


Ptaszki


Książki



Wojaże



Koty



Pasionek



Książki o kotach



Decoupage Owcy



Filmy



Krewni i znajomi



Autko



Jedzonko



Modele



Tubka









Licznik odwiedzin:



Gości na stronie:



free counters