RSS
czwartek, 27 października 2011
;)

Nie znajduję słów komentarza...
Sami zobaczcie co się u nas w kuchni dzieje niemal każdego wieczoru. ;) 

wtorek, 25 października 2011
Samochód rajdowy ;)

Tam, gdzie NzM "lata", jeżdżą też czasem samochody rajdowe (przygotowują się, trenują do rajdów).
Wyobraźnia Baraniastego nie zna granic, więc wysłał mi mmsem zagadkę:

Który samochód wygra?

 

Dla mnie odpowiedź jest oczywista. :))

Tymczasem Mała Niebieska miała dzisiaj kolejne licznikowe urodzinki (121 021).

 

I nawet nie wspomnę, że przez ostatnie trzy miesiące przejechała więcej z Baraniastym niż kiedykolwiek ze mną.

23:28, ofczasta
Link Komentarze (3) »
sobota, 22 października 2011
Konkurs Pasionkowy - losowanie i wyniki.

Szanowni Uczestnicy konkursu!

Zanim  konkurs sie zakończył (wczoraj o północy) zastanawiałam się nad formą losowania. Chciałam to zrobić tradycyjnie - to znaczy: losy + szklana kula typu akwariowego, ale problemem byłby wybór "sierotki" (że o szklanej kuli nie wspomnę). Na to stanowisko kandydowała(by) cała piątka Futrzastych, ale zaczęłam się obawiać, że mogłoby się okazać, że:

(od najmłodszej do najstarszej)
- Bii pewnie pokiełczyłaby (jak może dziurkować gruby karton, to czemu nie cienki papier?) wszystkie losy zamiast wylosować jeden z nich,

- Amber pewnie uwaliłaby sie na nich mrucząc, kłacząc wszystko dookoła i żebrząc o jedzenie (każdy powód jest dobry), bo jeśli o coś ją prosiłam (o wylosowanie), to znaczy, że mi zależy i dam jej za to jeść,

- Latte uciekłaby zanim w ogóle pomyślałabym o tym, że mogę ją o coś poprosić

- Fil pewnie by się wywaliła do góry brzuszkiem z prośbą o głaskanie ZAMIAST przyjęcia funkcji "losowaczki", a że jest kochanym Pierożkiem, to pewnie w ogóle zapomniałabym o całym losowaniu,

- Mała pewnie by mnie zignorowała i być może obraziłaby się na dwa dni za moją impertynencję (jak mogę prosić panią hrabinę, o coś tak pospolitego).

Więc skorzystałam po prostu z losowacza dostępnego online (można go wyguglać po nazwie) i okazało się, że...

ale zanim napiszę co się okazało, słowo komentarza do Waszych wpisów. :)

Ania i Przemek podsunęli mi (kolejne) książki, które koniecznie muszę przeczytać. Potem była Małgosia, której upodobania książkowe znam, więc nie zaskoczyła mnie tą "swoją" boską Tokarczuk ;), potem Basia (teraz "Marleya..." to ja już MUSZĘ przeczytać, bo jak na razie widziałam tylko film), potem Ktosia ("Lot..." podobał mi się zarówno w formie książkowej jak i filmowej - za bardzo mnie jednak przeraża, żeby być jedną z moich ulubionych książek ;) ), potem Nieznajoma, która zareklamowała mi Chmielewską, której nie trzeba mi reklamować (wszystko, co napisała stoi na półce u Baraniastego) :), a na końcu - również gościnnie na Pasionku - Pasjonatka Wiśniewskiego, z którą zupełnie się nie zgadzam (jeśli chodzi o wybitność pozycji "Samotność w sieci") i której proponuję założenie własnego blogu (lub podesłanie linka jeśli takowy istnieje), bo chętnie poczytam refleksje na temat innych książek, nie tylko tego autora. :)

Wszystkim dziękuję za udział i miłe życzenia dla wczorajszej Solenizantki. :)

Zatem przejdźmy do konkretów! (ciekawe kto przeczytał to wszystko, co napisałam - do tego miejsca, a nie tylko przewinął posta żeby zobaczyć jakie są wyniki losowania ;) ) 

W losowaniu wzięło udział 8 Autorów komentarzy, przyjęłam kolejność numeryczną - tak, jak się wpisywaliście, a więc:

1 - Ania (http://tariat.blox.pl/html)
2 - Przemek (http://odbazyla.blox.pl/html)
3 - Małgosia (http://fifiulec.blox.pl/html)
4 - Beatka (http://cukierniczekreacje.blox.pl/html)
5 - Barbara (http://srebrnabarbarka.blogspot.com/) - jeśli to nie ta Basia napisała komentarz, to proszę o sprostowanie, bo nie rozpoznam (jeszcze) po numerze IP ;)
6 - Ktosia (http://oniebolepiej.blogspot.com/)
7 - is77
8 - ezg1908 

następnie "odpaliłam" losowacza i okazało się, że...

 

gratuluję więc Przemkowi, mam też nadzieję, że ucieszy Sowę zdobyczną nagrodą w Konkursie Pasionkowym. :)

Proszę o maila (na Pasionku, w bocznej szpalcie, na samym dole, przed licznikiem jest czarno-biała owca trzymająca kopertę - ona wskazuje mój adres mejlowy) z informacją gdzie mam wysłać nagrody. :)

Myślę, że nie ma sensu, żebym ja odpowiadała na swoje własne książkowo-kocie pytania, bo będę się powtarzać, a stali Odwiedzacze Pasionkowi doskonale wiedzą co lubię czytać i jakie książki namiętnie kupuję. :) O czasopismach też już pisałam. :)

Tagi: Pasionek
21:18, ofczasta
Link Komentarze (6) »
środa, 19 października 2011
Akcja: czystość (część druga) :)

Jak przebiega akcja czystość u kolorowej młodzieży wiedzieliście tutaj. :)
U kotów dorosłych wygląda to tak:

najpierw pojawia się Pierożek absorbując Indyczka swoją obecnością.

 

Mała niezwłocznie rozpoczyna więc mycie Fil,

a kiedy kotek jest już czysty i zadowolony - można odpocząć

(koniecznie trzeba się przytulać),

ale można też zwinąć się w fantazyjne kłębuszki. :)


poniedziałek, 17 października 2011
Czytamy.

Udało nam się wczoraj (w końcu) odebrać paczkę z Empiku.
W końcu, bo to, co działo się w trzeci łikend października w SCC graniczyło z obłędem.
Ale do sedna. W paczce był nowy kaledarz z kotem Simona na przyszły rok, "Kot Simona i kociokwik" oraz poniższa książka.

W tej małej, kwadratowej książeczce znajdziecie sporo mądrych kocich przysłów i fantastyczne ilustracje. I to właściwie wszystko. Uczta dla każdego kotoluba. :)
Zamieszczam skan tego, co podobało mi się najbardziej.

Skan z książki "Każdy kot ma dwa końce", aut. Przemek Wechterowicz, il. Anna Nowocińska-Kwiatkowska. Kraków: Wydawnictwo mg, 2011

Skoro mowa o książkach, to przeczytałam też ostatnio "Behemota" Scotta Westerfelda, czyli drugi tom "Lewiatana". 

Podoba mi się jeszcze bardziej niż tom pierwszy i coraz wyraźniej widać, że autor czerpał z bogatych źródeł literatury fantasy. W pewnym momencie mocno zapachniało mi "Mrocznymi materiami" i "Harrym Potterem". Niecierpliwie czekam na tom trzeci (ostatni w założeniu), ale jeszcze pewnie trochę poczekam, bo ukazał się dopiero w oryginale, a takiego nie podejmuję się czytać. :)

Skończyłam też "Hobbita", którym jestem zachwycona i nie potrafię zrozumieć dlaczego i po co ja tak długo zwlekałam z lekturą tej książki.

Układał mi się też od razu w głowie konspekt lekcji z wykorzystaniem tej pozycji na kółko czytelnicze, ale w to jeszcze pozostaje w sferze planów. ;)
Tymczasem niedługo czeka mnie "przerobienie" z dziećmi "W pustyni i w puszczy" naszego Noblisty, do czego nie pałam szczególnym entuzjazmem, ale dam z siebie wszystko z nadzieją, że może dzieciom się ta lektura spodoba. ;) Obejrzałam nawet trzygodzinną ekranizację (Ślesickiego)...

Teraz wchłaniam bardziej dorosłą lekturę, a potem może wrócę do Pratchetta, bo przerwa od Świata Dysku wydaje mi się już zbyt długa. :)

A skoro jesteśmy w temacie przypominam, że w piątek kończy się Konkurs Pasionkowy. :)

 

niedziela, 16 października 2011
Bez konserwantów ;)

Obawiam się, że dzisiejszy wpis będzie bardzo przypominał reklamę pewnego trójowocowego napoju przez trójkolorowego kota.
Zaznaczam, że jednak nikt nam nie płaci na reklamę, a szkoda, bo Amber była wczoraj gwiazdą obiektywu. ;)
Focił NzM.

Zaczęło się tradycyjnie - pudełko położone na stole wygenerowało kota. 

Następnie okazało się, że w pudełku można:

pozować,

myć sobie prawą rękę,

przybierać dziwne pozy,

obserwować Bii,

wylegiwać się,

nudzić się,

wylewać się z,

myć sobie ogon.

Na myciu chwosta nie zakończył się wieczór z pudełkiem. Kiedy Bii usiłowała zobaczyć, spróbować usiąść albo chociaż powąchać pudełko, to została przegoniona przez trikolorkę, która wszem i wobec oznajmiła, że pudełko należy do NIEJ.

W każdym razie jeszcze przez jakieś 10 minut.

23:30, ofczasta
Link Komentarze (7) »
sobota, 15 października 2011
W różu, ale na poważnie.

Kiedy przeczytałam u Szarlotki o różowej akcji zaczęłam się zastanawiać jak mogę zaznaczyć w niej swój udział.Najpierw pomyślałam o wiśniowym dzbanku, który zrobiłam dla Babci. Ale on jest wiśniowy, a nie różowy.
Potem zaczęłam kojarzyć bardziej "kulinarnie", ale jedyne co mi przyszło do głowy, to różowe frugo (bardzo smaczne zresztą), które zalega nam ostatnio w 
spiżarce. :)
Ale to ciągle nie było to.
W końcu mnie olśniło. Ma być różowa wstążka? Będzie różowa wstążka.


Oto koszulka - konkretniej jej "plecy" (z przodu jest gładka-czarna), którą kupił mi niedawno NzM.

Różowy tydzień w październiku to czas, w którym intensywniej zwraca się uwagę na zabójczą chorobę jaką jest rak piersi. Powinnyśmy jednak myśleć o tym (o profilaktyce!) przez cały rok, a nie tylko w tym szczególnym tygodniu. 

Od siebie dodam tylko tyle (bo jest to, moim zdaniem, temat bardzo osobisty i nie dla każdego łatwy): 
Kobiety, dbajmy o siebie. 
Mężczyźni, dbajcie o bliskie Wam Kobiety, o swoje: matki, żony i córki. 

środa, 12 października 2011
Czasobrak.

No niestety (na szczęście) - październik to czas bardzo intensywny w bibliotece. 
Dzisiaj nawet udało mi się być w czterech osobach w trzech miejscach na raz. ;) Uczę się od Małej (ona jak wychodzi z kuchni do łazienki, to nieoczekiwanie objawia się w pokoju - bilokacja na poziomie zaawansowanym - jak u większości kotów). ;)
Póki co - akt mianowania odebrany i teraz już oficjalnie jestem MianOwcą. :)
Cała reszta bez zmian, czyli wcale nie tak różowo.

A dzisiaj (bo dziecinne zdjęcia dorosłych kocic jeszcze poczekają), jeśli jeszcze ktoś nie widział (mnie zbombardowano mejlowo, gadulcowo i blogowo), to zapraszam - doskonały jak zawsze Simon i jego kot(y). ;) 

niedziela, 09 października 2011
Powrót do kocieństwa...

...pewnej syjamki. :)

Znalazłam zdjęcia z kociego dzieciństwa naszej Kawy. 
Była wtedy jasnokremowa, a łapki, ogon i pycholek miała jasnobrązowe.

To jedno z pierwszych zdjęć - zrobione jeszcze w czasie kwarantanny łazienkowej. Jest potwornie "ruszone", ale oddaje wiernie ówczesny wygląd koteńki. 

A potem zaczęła rosnąć i uczyć się takich rzeczy jak na przykład:
do czego służy piec w kuchni 

albo: co się stanie jak zrzucę puszkę z chrupkami i ile zdążę zjeść zanim Dwunożni przyjdą zwabieni hałasem.

A tutaj jeszcze kremowy grzbiecik Latte (i kolejne niedoskonałe zdjęcie z obciętym ogonem...).

I jeszcze portrecik na balkonie.

A tu dla kontrastu - prawie dorosła Latte

I niedawno wykonany portrecik.

p/s W zanadrzu trzymam jeszcze zdjęcia małej Amber i małej Bii. :)
Jeśli chodzi o małego Indyczka i małego Pierożka, to musiałabym skanować zdjęcia tradycyjne, bo wtedy jeszcze nie posiadaliśmy aparatu innego niż analogowy. Ale może i na to przyjdzie czas. :)

Balkon.

Udało mi się znaleźć dwa w miarę znośne zdjęcia naszego balkonu.

Udało się, mimo że zepsuł mi się dysk, na którym miałam wszystkie nasze zdjęcia z ostatnich dwóch lat (powoli przestaje mnie już dziwić panoszący się "bad luck" - co nie znaczy, że znoszę te wszystkie wydarzenia ze stoickim spokojem...). 
A że siatki (na oknie i na balkonie) montowaliśmy latem 2008 roku, to wystarczyło "tylko" przeszukać pięć płytek DVD i cieszyć się, że Owca robi kopię kopii kopii, a z tego jeszcze jedną kopię. ;)

 

Balkon (tak, to jest balkon, a nie bunkier przeciwlotniczy...) jak widać na zdjęciu był zaprojektowany dosyć "fantazyjnie" przez ówczesnego budowniczego, toteż NzM i mój Protoplasta musieli mocno się namęczyć, żeby przystosować go jako bezpieczne miejsce do spacerów dla naszych Kociastych.
Wszystko, czyli daszek, wsporniki i cała konstrukcja powstała najpierw w ich głowach, a potem zbudowana została ich rękami - jedynie siatkę zamówiliśmy u fachowca, który robi sieci rybackie. Siatkę, a konkretniej cztery jej "fragmenty", które połączone tworzą całość widoczną na zdjęciu.

 

Osiatkowane okno jest takie jak na zdjęciach z ostatnich wpisów - tutaj akurat montaż nie był jakoś szczególnie skomplikowany (w porównaniu z balkonem). :)

Tagi: Pasionek
21:07, ofczasta
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2














Mała
(Indyczek, Królik, Pani Prezes)


Fil
(Pierożek)


Latte
(Kawa)


Amber
(Lady Amber Herbu Tricolor)


Bii
(Biisława, Szylkretka)


Ptaszki


Książki



Wojaże



Koty



Pasionek



Książki o kotach



Decoupage Owcy



Filmy



Krewni i znajomi



Autko



Jedzonko



Modele



Tubka









Licznik odwiedzin:



Gości na stronie:



free counters