RSS
piątek, 04 kwietnia 2014
GP

Niedawno (kiedy skończyłam zajęcia na uczelni) pisałam, że wreszcie będę mogła zabrać się za zalegające stosy książek. Zamiar ten staram się realizować tak często, jak to tylko możliwe, mimo że nie napisałam o tym ani słowa na Pasionku. :)

Pomyślałam sobie, że o tym wszystkim co czytam - napiszę w osobnym miejscu.
Zakładanie kolejnego blogu wydało mi się niepoważnym pomysłem, więc na przeczytane książki znalazłam miejsce w Galerii Pasionkowej. Tak, dokładnie tam, gdzie miały być tylko zdjęcia. Są tam nadal, ale teraz mają dobre towarzystwo - moich lektur. :)

Jeśli kogoś interesują moje notatki z przeczytanych książek i czasopism, to można sobie zajrzeć tutaj

Galeria Pasionkowa

albo kliknąć w odpowiedni obrazek po prawej stronie (pod menu).

PS A ten dzisiejszy wpis, to oczywiście taka "zapchajdziura" przed wpisem ptasio-konkursowym. :) Żeby jednak nie było zupełnie bezobrazkowo, to:



źródło

Taki kubek sobie kiedyś nabędę. :) 

poniedziałek, 31 marca 2014
Cztery kolory.

To znaczy: biały, czarny i rudy (podstawowa kolorystyka okrycia wierzchniego Lady Amber) oraz fioletowy - kolor niedawno kupionego koszyka.

Koszyk jest miętki (miękki), koszyk jest pojemny, koszyk jest na zakupy.
Więc wlazła do niego Trikolorka. :)

Amberzyco! 

 

Tak, słucham Cię miau?

 

Nie przypominam sobie, żeby mi dali do zakupów takiego puchatego, trójkolorowego kotka...

Ty popatrz, to mnie zaczepiło! Ja to złapię!

 

Taak, "to" jest nieodłącznie z Tobą związane. 

Ja to złapię, już prawie mam! 

 

Trykociu, przecież to Twój...

Ogonek! Złapałam! Co teraz z tym zrobić?

 

Zostawić w spokoju, ewentualnie umyć. Jesteś bardzo łownym kotkiem! 

Czyżbym słyszała chrupeczki?!

 

Ja wiem, że teraz napiszę oczywistą oczywistość, ale każde pudełko, każdy koszyk, każdy pojemnik - najlepiej puste lub pusty, ale nie upierajmy się - generuje kota. Trójkolorowego nawet bardziej. :) 

sobota, 22 marca 2014
Co słychać u glosterów?

Dzieje się. I to sporo. :)

Na początek gorąco polecam onlajnowy przekaz "z zakładania rodziny".

Glostery online 

Na gnieździe siedzi Asparagus - zielona pani glosterowa, a dogląda jej, karmi i przygotowuje się do bycia dzielnym tatą ptasząt - Arabel (jeden z moich ulubieńców) - intensywny zielony pan gloster, pióra (i charakter) zdjęte z tatusia Limona.
Już za niedługo pojawią się małe, "zielone" głodomory. :)

Kanarki (jak koty) są różne. Przy dobieraniu w pary i przenoszeniu do klatek lęgowych* okazało się, że:

- kanarki kupione od pewnego (wybitnego zresztą) hodowcy zwiewają, nie dają się złapać i trzeba za nimi gonić po całym pokoju :)
- za naszymi (w sensie: wyhodowanymi osobiście) też ;)
- Aloes ma "gdzieś" siedzenie w klatce, biega (nie - fruwa) po pokoju, przysiada gdziekolwiek i śpiewa jak wariat. Łapany ucieka kurcgalopkiem (ostatecznie - odfruwa) po czym siada i śpiewa głośniej (Niepierzaści Dwunożni tu się śpiewa! I lepiej mnie słychać, niż w klatce!). Słowem - wyjątkowo bezstresowy kanarek :)
- niedawno kupiona ptasia pani z grzywką, czekając w osobnej lęgówce na swojego narzeczonego, nagle zaczęła śpiewać i okazała się Orzechem, a nie Goplaną ;)
- Alabaster (nasza cynamonowa dziewczynka) stwierdziła, że przenosiny do klatki to świetna okazja, żeby... nie uciekać. Pospacerować po dłoniach, posiedzieć grzecznie na palcu, nie wiercić się przy obcinaniu pazurków. Wygląda na to, że ona jedna nie posłuchała, kiedy mamusia Straciatella uczyła wszystkie dzieci, że się mają wszystkiego bać. :)

* Ja tę czynność opisałam jednym zdaniem, ale zapewniam, że wymagała ona sporej ilości czasu, dobrej logistyki i przypomnienia sobie "kto, gdzie, kiedy i z kim" ;), że o poprzedzającej tę czynność wnikliwej obserwacji kanarków nie wspomnę... 

Na koniec jeszcze dwie rzeczy. Zmokłe glostery, czyli zdjęcia Baraniastego, które zrobił ptaszkom po kąpieli. Więcej tutaj.

Na pierwszym (które zdobyło tytuł zdjęcia miesiąca na wortalu kanarkowym ;) ) jest Ananas. To jej ulubione miejsce. :)

 

Na drugim - obok Ananas siedzi Aromat. Obie zmokłe "poprysznicowo".

 

Druga rzecz, to zapowiedź konkursu.  :)
Już można się zastanawiać nad imionami dla ptasich dzieci. Oczywiście na literkę "B" i najlepiej, żeby były związane z roślinami (np. Bratek, Bawełna, Begonia, Bazylia, Banan, Bambus) w pierwszej kolejności, a w drugiej kolejności (podobnie jak rok temu) mogą być kulinarne. :)
Nagrody oczywiście przewidziano. ;)  

środa, 19 marca 2014
Drimtim.

Tak ich nazywa M.
A mnie, kiedy zobaczyłam to zdjęcie, skojarzył się duet, który planuje zawładnąć światem. :)
Dzisiaj jeszcze przeczesuje szafki, ale jutro (to pewne) świat będzie należał do nich. :)

 

M. wyraziła zgodę na publikację Córki i Kota na Pasionku ;)

Przy oglądaniu zdjęcia należy sobie zwizualizować perlisty chichot dwulatki.
I wyobrazić zakochanego w niej ośmiokilowego Tyrana. ;) 

A zdjęcie jest z okazji, ponieważ Panna H. obchodzi dzisiaj drugie urodziny! 

 

źródło 

poniedziałek, 17 marca 2014
Czochranko.

Obrazek dostałam od M. - mejlem, łącznie z pytaniem jaki styl głaskania preferują Panny Futrzaste. :)

Odpowiadam więc publicznie: wszystkim kociambrom robię samolot, zombiaka (pożeracza mózgu), grzebień i oczywiście tyłkoszczypacza (ulubione). 

Wtedy kiedy Baraniasty nie widzi (bo nie pozwala :P), robię hiperprędkość nazywaną przez nas robieniem szczurka.

A Pierożkowi - standardowo: myśliciela i kołnierzyk. I macacza, oczywiście. Stosowanego też czasem u Amber i Bii (Latte nie wywala się do góry kołami), ale w tych przypadkach należy się wykazać refleksem, zanim w ruch pójdą pazury i kły. ;)

Przyznaję, że Trikolorce robię też czasem zgniatarkę, bo ona ma takie puchate futro! :)

Styl: flet jest mi obcy, chociaż czasem trzymam koty za ogony, kiedy zadzierają je do góry prowadząc mnie do kuchni. :)


A Wy? Jak głaszczecie swoje koty? :)

Tagi: koty Pasionek
18:31, ofczasta
Link Komentarze (5) »
piątek, 28 lutego 2014
Cat people.

Bardzo mi się podoba amerykańskie określenie osoby, która lubi koty: cat person.
Wydaje mi się, że jest o wiele przyjemniejsze w odbiorze niż: kociara. :)

Na spotkaniu w Siemianowicach było sporo kociarek i kociarzy w różnym wieku.  :)
Były też oczywiście koty.

To jest Muszka. Kotka po przejściach. Ma krótszy ogonek, uszkodzony pyszczek i nie ma uszka. Ale gdyby nie była czyjaś, to zabrałabym ją ze sobą do domu. :)
Słodziak taki i przylepka. 

  

A to jest Milenka. Mam mnóstwo zdjęć Milenki ze swoją ukochaną pańcią, bo kotka tuliła się do dziewczynki przez prawie całe spotkanie. Obułapnie. :)

 

Nie zapamiętałam imienia tego kociambra, ale jest to czarny królewicz ze srebrnymi końcówkami łapek i pyszczka.

 

To jest oczywiście Kiler, co ma oczy jak spodki. O jego odwadze niejedno może powiedzieć Sarenzir. :)

 

A to jest (o ile dobrze usłyszałam) Misia. Koteńka długo wytrzymała na kolankach u swojego pancia, a potem rozpoczęła zwiedzanie. Na smyczce, ale i tak nie nadążyłam fotografować. :)

 

Robienie zdjęć na takim kocim spotkaniu to niełatwe zadanie dla Owcy, bo chciałabym robić trzy rzeczy na raz: 

- zdjęcia, na których złapię właściwy moment
- głaskać i czochrać kociambry
- rozmawiać z innymi miłośnikami kotów.

Jakoś się jednak udało i z kilku zdjęć jestem naprawdę zawodowolona. Z kilku rozmów również. :)
Bo, że koty były zachwycające, to przecież widać. :)

 

Wracając do tytułu dzisiejszego wpisu - czy będąc miłośnikami kotów gromadzicie wokół siebie rzeczy związane ze swoimi ulubieńcami?

Poniższy komiks idealnie oddaje to, jak to jest ze mną. ;)

 

źródło 

Więcej do oglądania: tutaj. Rysowniczka jest genialna!

Rajstopy, które "wychodzą" z pudełka przypomniały mi, że kupiłam sobie niedawno popielate getry, o takie właśnie:

 

źródło

Chodzę w nich do pracy ;) , ale nie robią już takiego wrażenia jak cieliste rajstopy (20 den), które wyglądają jak tatuaż (wielki łeb tygrysa) na łydkach. :D 

wtorek, 18 lutego 2014
Zaproszenie.

Z okazji wczorajszego Święta. :)

Spotkanie odbędzie się w najbliższy piątek, po południu.
Za każdym razem jest bardzo sympatycznie, więc mam nadzieję, że i tym razem tak będzie.

 

poniedziałek, 10 lutego 2014
Słodka jak wata cukrowa. :)

Niby nie jest zimno. Mogłoby być przecież gorzej, mógłby być mróz i śniegu zaspy.
Czasami jednak miewamy z Pierożkiem słabsze dni, standardowa ciepłota domowa nam nie wystarcza i wtedy prosimy Baraniastego aby rozpalił w kominku.

Wtedy Owca się z radości (i ciepła) napuchaca, a Pierożek? A Pierożek wygląda tak. :)

 

Jest to jedyna okazja, kiedy Pierożek leży NA, a nie - jak zwykle - POD kocykiem. 

To za Filemonem, to oczywiście Kawa syjamska. 

 

Jest coraz cieplej, więc różowy nosek robi się ciemnoróżowy. :)

 

Tutaj widać lepiej. I łapeczki "na krewetkę". 

 

I jeszcze uszki. Nie zapominajmy o uszkach. Też są ciemnoróżowe. Znaczy - Pani Baronowa osiągnęła właściwą temperaturę. :)

 

 

niedziela, 09 lutego 2014
Ptasia stołówka.

Jak to z tym naszym Ptakoliczeniem było?
Tak naprawdę to nijak. :)
Zarówno w sobotę, jak i w niedzielę obserwacja zaokiennej stołówki wykazała głównie... wróble.
Wróble, których w zimie 2012/2013 nie było prawie w ogóle (było za to mnóstwo dzwońców, których teraz nie ma).
Były oczywiście sikorki - zarówno bogatki, jak i sporo modraszek i stali bywalcy - dwa gołębie, wydaje mi się, że grzywacze.

Celem ilustracji tego, kto może odwiedzić naszą zaookieną stołówkę, podrzucam link:

klik

Jego pojawieniu się towarzyszył dialog pełen emocji:

Baraniasty (z kuchni): Owco, chodź tu szybko!

Owca: Pędzę.

Baraniasty: Zobacz i powiedz, co to jest!

Takie przywoływanie Owcy miało miejsce już nie raz, więc się nie zdziwiłam. Identyfikowałam już sójki, wszelakie sikorki, kosy, trznadle i szpaki, ale to, co zobaczyłam za oknem tym razem po prostu odjęło mi mowę... a potem orzekłam:

Owca: To, mój drogi Mężu, jest przepiękny pan dzięcioł. :)

(To, że jest to pan dzięcioł, a nie pani dzięciołowa wiemy dlatego, że pan dzięcioł ma czerwoną plamkę na potylicy :) ).  

A to jest Bii - Naczelna Ornitolożka. Ona też - jak widać - brała udział w Ptakoliczeniu. ;) 

 

piątek, 24 stycznia 2014
5/5/5

Czuję się, jak owca uwolniona z postronka w pobliżu bardzo smacznej koniczyny. :)
Mam stosy książek do czytania, a już mogę!
Dlatego, że stało się to:

Jest to fragment mojej karty egzaminacyjnej (na ostatni semestr studiów). 

NzM powiedział, że to nieco "monotonne" (w końcu widział też resztę ocen - w indeksie ;) ), ale również, że jestem niezwykle dzielną Owcą, NzT, że "wiedziała" :), a M., że zdecydowanie dobrze na mnie wpływa trzymanie kciuków, w taki sposób, w jaki ona to robi. :)

Na razie trwa euforia, ale powoli się uspokajam. :)

Tymczasem jutro Ptakoliczenie, a ja - wyjątkowo - w tym roku nie zamierzam tego przegapić! 

Szczegóły można znaleźć tutaj, albo w dodatku do styczniowej (1/2014) "Przyrody Polskiej" (mogę podesłać bardziej szczegółowe informacje, jeśli ktoś sobie życzy).

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38












Mała
(Indyczek, Królik, Pani Prezes)


Fil
(Pierożek)


Latte
(Kawa)


Amber
(Lady Amber Herbu Tricolor)


Bii
(Biisława, Szylkretka)


Ptaszki


Książki



Wojaże



Koty



Pasionek



Książki o kotach



Decoupage Owcy



Filmy



Krewni i znajomi



Autko



Jedzonko



Modele



Tubka









Licznik odwiedzin:



Gości na stronie: