RSS
niedziela, 05 stycznia 2014
Uśmiechowo.

Rowerowaliśmy dzisiaj. Rowerujemy tak sobie od 26 grudnia (o tym będzie osobny wpis), z przerwami, rzecz jasna, ale sam fakt, że w GRUDNIU można (w sensie: ja mogę!) jechać na rowerze do parku był dla mnie mocno zaskakujący. :)

Wróciłam z paną, ale i z uchachaną paszczą.

Głównym powodem mojej radości, było to Wspaniałe Zjawisko. Głównym, bo rowerowanie, spotkanie z Mo oraz dokarmianie wszelkich stworzeń parkowych, to kolejne powody, aby przez resztę dnia się uśmiechać. :)

Żeby więc nadal pozostać w tym pozytywnym klimacie, zobaczcie, co wymyślił Simon (z okazji Helołinu, ale się zagapiłam). :)

Arachnofobicy (arachnofobiarze? :) ) niech sobie może odpuszczą seansik. 

 źródło

sobota, 04 stycznia 2014
7 patyczków.

Jeśli zapomnimy na noc schować rozpoczętą czekoladę lub otwartą paczkę czekoladowych cukierków (zawiniętych też osobno w jakieś sreberka albo papierki), to jest kot, który na pewno się tym zajmie. A rano zastaniemy rozgryzione osłonki, oblizane, nadgryzione, albo zjedzone słodycze. 

Wczoraj karmiliśmy (podwieczorek Dwunożnych obliguje podwieczorek Czterołapnych) kotki patyczkami z L. Pycha! (zdaniem Futrzastych)
Resztę należało odnieść do kuchni i schować.

Ale zapomnieliśmy.

Rano zastaliśmy to:

 

oraz Kawę z poczuciem winy wypisanym na brązowo-czarnej paszczy. 

Ja wiem, że to nasza wina (nie schowaliśmy), ale to nie jest mądry kot. Myślałam, że czasy, kiedy wygryzła i zeżarła pół metra kwadratowego narzuty już minęły.
Ale nie: 7 patyczków. Z opakowaniem.

czwartek, 02 stycznia 2014
O tym, jak...

Amber wrzos jadła.
Ale to za chwilę.

W pierwszym wpisie nie będzie więc podsumowań, nie będzie planów i postanowień.
Publicznie eksponowanych, rzecz jasna. :) Bo liczne (wewnątrzowcze) są, oczywiście. 
I niektóre nawet udaje się już realizować. :)

Będą życzenia - dla wszystkich odwiedzających Pasionek, aby nie tylko Nowy Rok*, ale cały nowy rok przyniósł jedynie dobre niespodzianki i dobre zdarzenia. :)

*to już jest choroba zawodowa, wybaczcie. 

Będzie stwierdzenie, że nie cierpię Sylwestra i życzenia w stylu "aby humory były jak w Sylwestra" (autentyk!) uważam za gruby nietakt. 

Będzie wspomnienie o tym, jak 31 grudnia 2002 roku przywieźliśmy do domu Kota, którego już nie ma.

Będzie też o tym, że bardzo się baliśmy o ptaszki i kotki i o tym, że Pierożek spędził cały ten cyrk zawinięty w szlafrok Baraniastego, pod kołderką, słuchając morskich piosenek (czy teraz będzie jak Myszołów?) i o tym, że Amber siedziała na parapecie robiąc wielkie oczyska i zastanawiając się: skąd na świecie jest tylu idiotów. 

A na koniec będzie obiecana Lady Tri.

Od strony puchatego zadka. :)

 

Trykot przestań wcinać mój wrzos! 

 

Kompletnie tu nic nie słychać, w tym wrzosie...

 

Mlask!

 

Amberzyco!
Ale o co Ci chodzi?
O żarcie mojego wrzosu! Nawet z paszczy Ci jeszcze kawałek wystaje.

 

Nie wiem o czym mówisz, Owco.
=^..^= 

sobota, 07 grudnia 2013
Pierożek z Kawą.

Kiedy patrzę na to zdjęcie,

to myślę sobie, że dobrze, że Fil ma z kim się przyjaźnić. Jasne, że to nie to samo, co przyjaźń z Indyczkiem, ale dobrze, że wybrała sobie kogoś, kogo lubi bardziej, niż innych. A Syjamka Strachliwa ma teraz TAKĄ obrończynię. :)

Pierożek lubi też oczywiście Amber - pociesza ją (myje jej ten wielki, puchaty łeb) kiedy Trykocia ma smuteczki, śpią też razem na mojej kołdrze (czasem we trójkę, co daje mi kołdrę o wadze ok. 15 kg - spróbujcie sobie to w nocy naciągnąć na plecy). :)

 

Kiedy Kawa zje za szybko chrupki, albo nazbiera jej się kłaków, to wbogaca nam hacjendę o liczne hafty.
Nie można jej dać pasty odkłaczającej, bo jako JEDYNA jej nie je normalnie podanej. Wymyśliłam, że dam jej to (pastę) do chrupek, na co NzM wyraził sceptycyzm:
I co Owco? Będzie sobie z tej pasty dip do chrupek robić? 
:)

Czasami, kiedy nie chce nam się iść po aparat, a chcemy zrobić zdjęcia kociambrom, to telefony okazują się najlepszym (najszybszym!) pomysłem. :) Niedawno Baraniasty bawił się moją Galaktyką, która rozpoznaje twarz i włączył sobie tę opcję robiąc zdjęcie Pierożkowi. Chwilę później usłyszałyśmy z Pierożkiem:
Fil, pokaż twarz!
:)

Tak, czasami jest u nas całkiem wesoło. :)

piątek, 06 grudnia 2013
Poważnie.

Dzisiaj będzie poważnie, bo i zagadnienie ma taki charakter.
Niektórym może się wydawać, że gdzie tam koniec roku, ale to przecież już za 25 dni.

Wkleiłam po prawej stronie, pod listą zakładek pomniejszony plakat,



który znalazłam u Amyszki.

Jeśli choć jedna osoba zrezygnuje z takiego "świętowania" Sylwestra, to już będzie dużo.

A ja wtedy podziękuję tej "chociaż jednej osobie" w imieniu moich kotów i kanarków oraz zaprzyjaźnionych psów.  

środa, 04 grudnia 2013
Ofcolwy.

Jestem, żyję, chociaż nadal nie mam czasu. 

Dzisiaj miałam jeden dzień urlopu i znowu mi się wydawało, że nadrobię zaległości z ostatnich dwóch miesięcy. O, słodka naiwności.

Ostatnio przeczytałam jakieś 15 książek w dwa tygodnie.
Niekoniecznie wartościowych...


Niedawno dostałam od M. fotkę (dostępną u niej na Instagramie) szopki przygotowanej przez Drugorodną do szkoły. I wywiązał się dialog mejlowy. Ale najpierw zdjęcie:

 

Napisałam: Co tam wół (to jest wół, prawda?), co tam Józek ze słomką, te owce! 

Dowiedziałam się, że to jest osioł a nie wół (na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że proporcje mnie wywiodły w pole :D ), bo 

Widziałaś woła z takimi długimi uszami? oraz

A to są owcolwy! Są 2 teorie: jedna, że taka ofcolwa to odstrasza wilki i nie trzeba pasterza, a druga że to lwy, co zjadły ofce i się przebrały i też odstraszą wilki, więc pasterza nie trzeba. :DDD

Oznajmiam zatem, że poległam. :D 

poniedziałek, 11 listopada 2013
Teraz ja.

Sezon się rozpoczął.
Tak więc byliśmy w zeszłym miesiącu z Baraniastym (i NzT) na wystawie kanarków w Łaziskach G.
Baraniasty oczywiście profesjonalnie ofocił całą wystawę, a ja zrobiłam tylko kilka zdjęć Galaktyką.
Nie zabierałam aparatu, bo lampę mamy jedną i podzielić się nią trudno. :) 
Poza tym - wyzwanie fotograficzne podjęłam rok temu (i tu powinien być link do mojej galerii z zeszłego roku, ale nie będzie, bo różnica między zdjęciami z ubiegłego roku, a tegorocznymi jest zbyt duża ;) ), teraz wystarczyło mi tylko kilka fotek norwików.

Czemu tylko norwików, skoro można było podziwiać mnóstwo pięknych glosterów?
Bo Gloster i Arabel się denerwują, kiedy robię zdjęcia obcym kanarkom. :D
Cynamon się nie denerwuje - on ma to gdzieś, bo i tak - jak twierdzi -  jest najprzystojniejszy. ;)

Zobaczcie, jakie puchate te norwiki.

 

A tu z perspektywy kopytkowej - norwik się dziwi. ;) 

 

Tyle ich było (tych onych kanarków). Zdjęcie z jednej tylko sali. ;) 

 

Poważny pomarańczowy norwik. 

 

Portret borderka. 

 

A na koniec: 

 

to jest karta oceny (kolekcji) kanarków kędzierzawych paryskich (po punktacji i wstążkach po prawej stronie można poznać, że wysoko utytułowanych). Jeśli nie widać wyraźnie, to piszę poniżej co podlega ocenie (u tych kanarków kształtnych):

- głowa, koloratka, bokobrody
- płaszcz, barki, bukiet
- żabot
- wachlarz
- pióra kogucie, nogawki

dalej już jest jak zwykle. :) 

 

Wczoraj byliśmy też na "wystawie" w Szopienicach. Nie napiszę o tym fakcie ani słowa więcej (bo nie warto). Jeśli ktoś jest zainteresowany, to wie gdzie znaleźć informacje.  

sobota, 02 listopada 2013
Dyńki.

Jedną przygotowałam na przedwczorajszy wpis z okazji All Hallows' Eve.
Ale mi nie wyszło, więc będzie teraz.

 

Wszyscy mają dyńki - mamy i my. :)
Bodajże w maju kupiłam w kastoramie dwie helołinowe dyńki w promocji. Jedna (duża) miała znaleźć się w miejscu, w którym się na razie nie znajdzie, a druga na balkonie. Stanęło jednak na tym, że duża świeci z doniczki balkonowej, a mała w domu, jako lampka.
Zastanawiam się, czy kłapią, mrugają, uśmiechają się do siebie razem z dyńkami wystawionymi u sąsiadów?

Na zdjęciu [nocnym] dyńka domowa, ozdobniki z programu używanego do obróbki zdjęć (PicMonkey).

Natomiast druga dyńka jest nie tylko pomarańczowa, nabiera futra na zimę i tak wygląda, kiedy przeszkadza Baraniastemu w pracy (należy zwrócić uwagę na umiejscowienie myszy, którą ktoś zepchnął wielkim puchatym zadkiem...).

 

środa, 30 października 2013
Jeszcze nie...

helołinowo, ale już mrocznie.

Czekałam ostatnio w samochodzie na NzM, kiedy załatwiał ważne sprawy.
I zobaczyłam SCC w zupełnie innym świetle...

 

 

I jeszcze z dialogów na 8 kopytek:

(przeglądam cziboonlajn, co zazwyczaj poprawia mi humor, bo ich opisy produktów są lepsze niż opisy produktów w gazetce z Lidka)

Owca: Zobacz, "spodnie [dżinsowe] z powłoką".
Baraniasty: Szczym?!

Tagi: Pasionek
22:14, ofczasta
Link Komentarze (4) »
wtorek, 29 października 2013
Fil i Bii.

Zdjęcia stare, z poprzedniej pory roku.
W czasach, kiedy Fil jeszcze tolerowała Bii.

Wspólna kąpiel słoneczna na chodniczku. 

 

 

 

 

 

Pasionkowanie było zawsze dobrą odskocznią - może tym razem też pomoże?  

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38












Mała
(Indyczek, Królik, Pani Prezes)


Fil
(Pierożek)


Latte
(Kawa)


Amber
(Lady Amber Herbu Tricolor)


Bii
(Biisława, Szylkretka)


Ptaszki


Książki



Wojaże



Koty



Pasionek



Książki o kotach



Decoupage Owcy



Filmy



Krewni i znajomi



Autko



Jedzonko



Modele



Tubka









Licznik odwiedzin:



Gości na stronie: