Wpisy z tagiem: mała

wtorek, 22 kwietnia 2014
Kochany Indyczku.

Niby nic się nie zmieniło. My jesteśmy o rok starsi, a koty o rok mądrzejsze, no i pojawiły się znowu małe kanarki.
Niby nic się nie zmieniło, a zmieniło się wszystko.
Przez długi czas wyjmowałam pięć misek, liczyłam pięć kotów przed wyjściem z domu, czy włączeniem pralki.
Podświadomie czekałam, aż przyjdziesz w nocy, o 2:30, na mizianki mruczanki.
Kiedy dawałam Twoje ulubione patyczki, to dziwiłam się, że nie przychodzisz, a gdy chciałam Cię zawołać, to gardło odmawiało posłuszeństwa.
Fil przez długi czas była bardzo smutna. Nie chciała z nami spać, bardzo za Tobą tęskniła. To dla niej zaczęłam się starać... nie, nie zapomnieć, ale  z r o z u m i e ć  fakt, że jesteś u Melitele. Pamiętasz, że Fil działa jak mój "barometr"? Tym razem też tak było. 
Latte przez długi czas nie mogła sobie znaleźć miejsca. Zdziwiło mnie to, bo przecież raczej się nie lubiłyście. No dobrze, powiem to - spuszczałaś jej bęcki ze trzy razy dziennie. :) Mimo tego wiedziałam, że ona też za Tobą tęskni. Potem, razem z Filemonem, stawiały czoła swoim smuteczkom.
Pewnie nie uwierzysz, ale Kolorowe też długo były nieswoje.
A jak jest teraz?
Fil trzyma wszystkich żelazną łapą, Amber się z nią przyjaźni, a Latte najczęściej przebywa sama.
Bii stała się bardziej przytulasta (często przychodzi w środku nocy i mnie udeptuje) i jest bardzo podobna do Ciebie - często robi rzeczy, które tylko Ty robiłaś. Kiedy coś się dzieje na korytarzu, to biegnie przez całe mieszkanie i warczy, albo jak strzela kupę, to prawie zawsze przed jakimś naszym posiłkiem i zapewniam Cię - fiołki to nie są - tak samo jak Ciebie wtedy, teraz ją oburzona pytam: co Ty jadasz?! :) Też nie lubi być głaskana wtedy, kiedy nie chce - może kiedyś będzie chciała być noszona jak etola przez ramię tak, jak Ty lubiłaś. 

Wiem, że czasami przychodzisz. Może sprawdzasz, czy sobie radzimy?
Czasem słyszę Twoje, jedyne w swoim rodzaju miałczenie i drapanie w futrynę w przedpokoju (którą do tej pory Ty tylko "aranżowałaś" po swojemu)... ale teraz już nie idę sprawdzić. Kiedyś poszłam, tak bardzo chciałam się nie rozczarować, ale przecież nie mogło Cię tam już być. Za drugim razem w przedpokoju siedziała Bii i piszczała po swojemu, chociaż chwilę wcześniej - jestem pewna! - słyszałam Twoje "gadanie".
Kiedyś też widziałam jak wychodzisz z kuchni, przeszłaś obok, a ja jestem pewna, że poczułam Twoją obecność. Kiedy już doszłam do siebie i oczy przestały mi się pocić (tak bardzo chciałam Cię pogłaskać, poczochrać chociaż), pomyślałam sobie, że to była jedna z Twoich ulubionych dziur czasoprzestrzennych. :) Tylko Ty potrafiłaś wejść do łazienki po to, żeby w tej samej chwili wskoczyć na parapet na balkonie. Albo wychodząc z kuchni nagle zniknąć. Zawsze się zastanawialiśmy gdzie Ty się wtedy podziewasz. Teraz wydaje mi się, że już wiem.
Widzisz Maleństwo, niby nic się nie zmieniło, a jednak rok temu, zmieniło się wszystko.

piątek, 03 maja 2013
You have to let her go.

Nie wystarczą trzy zdania żeby pogodzić się z odejściem Indyczka.
Nie wystarczy tydzień, dwa, pięć.
Nie wystarczy przeglądanie zdjęć i wpisów na Pasionku.

Nadal przygotowuję 5 misek na śniadanie i dziwię się, że jedna zostaje. Nie umiem podzielić jedzenia na cztery koty.
Nie potrafię karmić Futrzastych przysmaczkami, bo patyczki jadła przecież przede wszystkim Mała.
Kiedy wołam
kociaste na kolację, to głos więźnie mi w gardle, gdy dociera do mnie, że Indyk nie jest zamknięty w pokoju z ptaszkami i po prostu nie przyjdzie.
Zamykam drzwi zewnętrzne na dwa zamki, nawet jeśli idę na chwilę do Fordki, bo przecież Mała sobie otworzy i wyjdzie (zrobiła to tylko raz, ale dla mnie wystarczyło).
Blokuję się, kiedy liczę koty (kilka razy dziennie: przy wyjściu z domu, przed włączeniem pralki, zamknięciem balkonu, pójściem spać). Doliczam do czterech i się zawieszam.
Nikt mi nie śpi na głowie, nie budzę się z futrem w ustach, nikt mnie nie budzi o trzeciej nad ranem, "żeby głaskać po wąskach".
Nie ma kota, który bawi się spinaczykami, który poluje na paragony, albo woreczki. Nikt nie drapie nam drzwi i framug do gołego drewna.
Nikt nie spuszcza pawi z szafy (z rozbryzgiem!) albo z pieca.
Nikt z
zapamiętaniem nie liże świeżo założonego na kubełku worka na śmieci.
Nikt mnie już nie sterroryzuje (Mała, to był jedyny kot, który jak na mnie s p o j r z a ł, to wychodziłam z pokoju. Mogłam sobie pozwolić na ten respekt w stosunku do Pani Prezes - bo samiec Alfa od dawna w naszym stadzie jest ustalony).

 

Mała odeszła 22 kwietnia, w Dzień Ziemi, Matki Ziemi, Wszechmatki, Wielkiej Melitele...
Wtedy zatrzymałam jej urodzinowy licznik.
Wiem, że Wielka Melitele dba o mojego Indyczka. Że nikt jej nie niepokoi (Mała lubiła tylko Pierożka), na śniadanie jest niebiańska skrobana wołowinka i że czeka na nas.
Bo przecież kiedyś znowu się zobaczymy, z naszym Pierwszym
Kotem - Małą, od której wszystko się zaczęło.

Dla wszystkich, którzy wsparli mnie słowem (dziękuję Wam), a przede wszystkim dla mojego wspaniałego NzM i dla mojej NzT, której mądre słowa zapadły mi głęboko w duszę - mój Indyczek, moje Maleństwo, na 85 zdjęciach. W większości takich sprzed 10 lat (wpółczesne były na bieżąco na Pasionku), w większości ze swoim ulubionym Pierożkiem, w większości, kiedy Indyczek była młodym kotkiem.

Miłego oglądania - mnie niestety nadal od razu "pocą się oczy" i mam zamazany obraz. :)

21:19, ofczasta
Link Komentarze (8) »
wtorek, 23 kwietnia 2013
Mała

Tęsknię za Tobą, Indyczku. 

Bądź grzeczna u Wielkiej Dobrej Melitele. 

 

Do zobaczenia, Maleństwo.

 

 

 

Tagi: mała
22:11, ofczasta
Link Komentarze (9) »
sobota, 30 marca 2013
Za piecem.

Ten wpis miał być o pierzakach, ale udało mi się podsłuchać (to brzydko, wiem) rozmowę dwóch Seniorek grzejących plecki za piecem. :)

O ptaszkach będzie więc następnym razem, a tymczasem...

Fil: Zimno mi.
Mała: Nic dziwnego, w końcu jest zima. Poza tym - gdybyś nie wylizywała sobie brzucha i łap, to byłoby Ci cieplej.



Fil: Bo tak długo ich w domu nie ma!
Mała: Teraz będą, nawet dłużej i częściej niż zwykle. Święta są.



Fil: A to te święta od rybki czy od szyneczki?

Mała: Od szynki, ale ja bym się nie nastawiała...



Fil
: Jak to?

Mała: Bo Kolorowe mówiły - po inspekcji ostatnio przyniesionych zakupów - że żadnej szynki nie kupili.



Fil
: Niemożliwe! Dla Pierożka?!

Mała: Pierożek, Pierożkiem, a słyszałaś co Owca ostatnio mówiła? Że "w tym domu mięso jedzą tylko koty, bo ona w swoim życiu zjadła już wystarczająco dużo zwierząt".



Fil
: I nie kupiła nam szyneczki?!

Mała: Nie kupiła. Słyszałam jak Dwunożni rozmawiali, że "dostajemy najlepsze kocie jedzenie, jakie jest dostępne na rynku", i że jest ze dwa razy droższe niż najlepsza szynka. Więc nie kupili.



Fil: I co teraz?
Mała: Nie wiem, Kolorowe mówiły, że podobno jest dużo sera.



Fil
: Fuj, przecież my nie jemy sera! To może Mama od Rozpieszczania w Wakacje nam coś przyniesie?

Mała: Zapomnij, ona jest fajna i nas lubi, ale przecież ma własne koty. Trzeba poczekać aż Baraniasty kupi nam sopocką. A Ty wyproś u Owcy swojego ulubionego kuraka.
Czekaj, mów mi do ucha, bo Owca się patrzy.

 

Fil: Gdzie idziesz?
Mała: Po jakieś chrupki, bo zgłodniałam od tego wszystkiego.



Fil: To tu ja poczekam na wiosnę. I na tego kuraka.



 

sobota, 23 marca 2013
Rogaliki.

Dzisiaj (za sprawą NzT, która uświadomiła mi tenże fakt) dotarło do mnie, że rok temu o tej porze, to już rowerowaliśmy. O, tutaj jest dowód.

Tymczasem mamy zimę. No chyba, że ktoś uważa, że temperatura w stylu -10, inkluding śnieg, jest charakterystyczna dla pory roku znanej jako wiosna.

W mijającym tygodniu doszłam do wniosku, że już mnie nic nie zdziwi i że już jest tak źle, że lepiej żeby nie było gorzej, bo nie ogarnę.
A potem okazało się, że gdzie tam Owco, bierz na plecy jeszcze trochę, dasz radę. Jak nie, jak tak? Przecież i tak nie masz wyjścia. A masz na dokładkę jeszcze okoliczności przyrody.

W chwili obecnej czekam na dno, bo dwa metry mułu już minęłam. Potem pozostanie się tylko od tego dna odbić.

Znalazłam dzisiaj na stronie z demotywatorami coś takiego:
Jumanji
i bardzo mi się podoba. 

A wpis ma być o rogalikach. Więc komplet pieczywa poniżej:

Pani Prezes

 

Syjam Strachliwy 

 

Biisława Torbiasta

 

Pani Baronowa Pierożek

Lady Amber

Bonusik ;)

 

 

Pragnę dodać, że od dzisiaj (do: aż mi się znudzi) mamy w nagłówku ciasteczka pomarańczowe według przepisu Szarlotki, które przygotowałam (oczywiście nie sama - Baraniasty ugniatał i turlał, a ja wycinałam) na Dzień Kota w bibliotece. 

niedziela, 30 września 2012
Nie tylko wrzos.

Dzisiaj rano Baraniasty pojechał uczyć się o kolorach i czuprynkach, a ja - widząc piękne słońce - wzięłam aparat i udałam się (ale wyprawa!) na balkon, żeby zgodnie z obietnicą ofocić wrzos. Zapomniałam oczywiście o wrzosach za oknem w kuchni - one więc będą innym razem.

Nie mogę tutaj nie wspomnieć, że takie ilości rośliny nabyłam na Festynie Kwiatów (pierwszy raz taka impreza odbyła się poza Kapeluszem - i całe szczęście), o którym dowiedziałam się od p. Oli (dziękuję ponownie). :) I tylko i wyłącznie dlatego balkon tonie we wrzosie, bo zazwyczaj ograniczałam się do dwóch egzemplarzy w doniczce  na balkonie i trzech w doniczce za oknem w kuchni.

W tej chwili mam 11 rodzajów wrzosów...

Kilka z nich - poniżej. Nie jestem z dzisiejszych zdjęć szczególnie dumna, bo w kilku miejscach "poleciała" mi ostrość ze względu na źle dobraną wartość przysłony. Udajcie proszę, że tego nie widzicie i zachwycajcie się wrzosem. ;)

To jest dokładnie ten sam wrzos, który mam w nagłówku Pasionka. 

 



A potem się okazało, że co to za robienie zdjęć, jak nie ma Najważniejszej Pomocnicy.

Z pomocnicą zdjęcia od razu zaczęły wychodzić takie, jak powinny. Bo na każdym zdjęciu powinny być wąsy, prawda?

Tu już nawet widać czyje te wąsy. :)

 

Szanowna Pomocnica, czyli Baronowa Pierożek w (prawie) całej okazałości :)

 

Nie byłyśmy jednak same na tym balkonie przecież. ;)
Chwilę później pojawiła się entuzjastka pelargoni - Lady Amber,

 

Biisława Torbiasta

i Syjam Lękliwy.

 

A kiedy Owca skończyła już sesję i schowała aparat, a 4 Kociaste ułożyły się do snu - na balkonie pojawiła się Pani Prezes. 
Poszłam więc po aparat. I pięknie pozująca Mała zaczęła robić dokładnie takie miny, jak Chandler w tym odcinku "Friendsów". :D Powiedziałam jej, że jeśli nie przestanie, to jej zrobię zdjęcie z taką miną i wrzucę na Pasionek. Efekt? Ależ proszę bardzo:

 

I tak to właśnie spędziłyśmy dzisiejszy poranek. :) 

niedziela, 23 września 2012
Dwie anegdotki z życia Dwunożnych, a na końcu i tak kot :)

Baraniasty zapytał mnie ostatnio czy coś mu przetłumaczę.
Zdziwienie moje nie znało granic, bo to NzM zazwyczaj pełni funkcję mojego słownika ang-pol pol-ang w wersji online, 24h, ekskluziw i co tam jeszcze. :D
Znajomy błysk w oku jednak dał mi do myślenia i zaczęłam podejrzewać żarcik z serii - chińskiej (w sensie "robaczkami" pisanej) instrukcji do jakiegoś latającego modelu.
Myliłam się. To była tabela z genotypami glosterów. Po niemiecku.

Dla niewtajemniczonych - dla Owcy genetyka jest mniej-więcej tak jasna i prosta, jak fizyka kwantowa ;) .
Dla wtajemniczonych - pasjonująca lektura tutaj. ;)

 

Od jakiegoś czasu Owca nie je mięsa. Nie dorabia (jeszcze) do tego ideologii, ot - zwykła zmiana przyzwyczajeń żywieniowych (bardzo zresztą korzystna dla owczego organizmu). 
Nie chwalę się, ani nie afiszuję tymże faktem - "w gościach" zjadam, co mi dają. :)

Ktoś jednak (z nieznanego mi źródła) dowiedział się o tym mało istotnym fakcie i z całą pogardą włożoną w sens swoich słów zadano mi pytanie:

"Czy Ty przeszłaś na wegetariaństwo?!"

I co odpowiedzieć na coś takiego? (ryknięcia śmiechem nie bierzemy pod uwagę) ;)

 

A na końcu i tak kot. :)

Dzisiaj Pani Prezes. 

(z dedykacją dla M., która z pewnością wyprostowałaby jej tę łapę, budząc tym samym Indyka i narażając się na jej gniew) ;)

I łapeczki (już wyprostowane)*. :) 

 

*same się, żeby nie było. ;)

czwartek, 09 sierpnia 2012
Fil i Mała.

Wczoraj były umowne [dziewiąte] urodziny Pierożka.
A dzisiaj dziesiąte urodzinki obchodzi Mała.
Nasze dwie kochane seniorki.

Imprezy i tortu z myszek jeszcze nie było, bo wczoraj był niedobry dzień dla Kopytnych, ale dzisiaj niezwłocznie to nadrobimy.
I zadbamy o Panią Baronową i Panią Prezes. :)

Solenizantka Fil.

Solenizantka Mała.

wtorek, 17 lipca 2012
W czasie deszczu...

... koty się nudzą.

Prawie widzę taki komiksowy obłoczek nad głową Amberzycy z napisem: "Owco, mnie się nudzi!" 

Gdy jest upał, to można leżeć w słońcu jak ścierka i w ten sposób "zużywać" energię.
A jak co piętnaście minut jest urwanie chmury, to co kiciusie mają robić?

Mogą:
narzekać, że są głodne, a już minęło pół godziny od poprzedniego posiłku (!), demolować mieszkanie, w którym przez przypadek Dwunożni też egzystują i co dziwniejsze - chcą to robić nadal, nudzić się, ze zdziwieniem patrzeć jak Owca sprząta pozostawione przez kiciusie zgliszcza, nudzić się, pobawić się papierkiem, upominać o jedzenie, wrzucić papierek do miski z wodą, patrzeć jak Owca wymienia wodę w misce, upominać się o wyjście na balkon, uciekać z balkonu z obrzydzeniem, na mokrych łapach robiąc wszędzie mokre tupty, nudzić się, pogonić Syjama, wpakować pięciokilowe cielsko na półkę u Baranka - tam gdzie nie wolno - i dziwić się, że śrubki tak ładnie spadają a dysk leży na krawędzi i jeszcze spaść nie chce, usiąść na środku kuchni i piszczeć bez powodu, usiłować zrzucić Baranka z fotela, bo przecież to kot musi tam siedzieć (a nie Baraniasty pracować), przy każdej wizycie w kuchni żebrać o jedzenie, nawet jeśli Personel tylko pomidora kroi, nudzić się, obgryzać trawę, wypawiować trawę, obserwować dziwną reakcję Dwunożnych na to, jak wdeptują w pawia z trawy, żebrać o chrupki, przyjść się czochrać, nudzić się...

Jakim cudem te puchate stworzenia - mając tyle zajęć - jeszcze się nudzą? :)

Dzisiaj w sepii, bo lubię. :)

Fil. 

 

Mała.

 

niedziela, 08 lipca 2012
Seniorki versus upał :)

Upały w wersji kociej to żadne upały. :)

Ofutrzone kule zdają się patrzeć na nas, łysych (w większości) dwunożnych, litościwie tolerując złorzeczenie na upiorne gorąco.

Bo po kociemu odpoczywa się tak:

 

i tak (pokazując rudo-białe kłaczki na Indyczkowym brzuszku):

 

Pierożku, nie jest Ci za ciepło?

 

Fil: Ani troszkę, Owco!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7














Mała
(Indyczek, Królik, Pani Prezes)


Fil
(Pierożek)


Latte
(Kawa)


Amber
(Lady Amber Herbu Tricolor)


Bii
(Biisława, Szylkretka)


Ptaszki


Książki



Wojaże



Koty



Pasionek



Książki o kotach



Decoupage Owcy



Filmy



Krewni i znajomi



Autko



Jedzonko



Modele



Tubka









Licznik odwiedzin:



Gości na stronie:



free counters