Wpisy z tagiem: tubka

poniedziałek, 09 kwietnia 2012
Personel.

Chodzi oczywiście o Personel koci (i ptasi) i o to, jak spędza świąteczny czas.

O futrzastych i pierzastych będzie następnym razem, bo one głównie odpoczywają (no dobrze - odpoczywają tylko te z futrem, bo te z piórami mają mnóstwo pracy...). Dwunożni są natomiast ciągle czymś zajęci.

Mam takie dziwne wrażenie (obawę?), że zanim się zorientuję już będzie grudzień i koniec roku. Przesadzam? To jakim cudem już jest kwiecień?! 
Perspektywa dwóch wolnych dni świątecznych skurczyła mi się do jednego popołudnia przeznaczonego na blogowanie (a jeszcze powinnam dzisiaj przygotować kartki na PC).

Wczoraj odpoczywaliśmy po sprzątaniu sobotnim, okien jednak nie umyłam (czym znowu niewątpliwie gorszę niektórych sąsiadów), a Fordka też nadal wozi na sobie krajobraz zimowy...
Co ja poradzę na to, że nadal jest (dla mnie) zimno? Jak wyjściową temperaturą będzie 15 stopni (w cieniu) to bardzo chętnie. I okna i samochód.
Do tego czasu zgadzam się z Fil - akceptowalne są jedynie: mięciutki kocyk i nagrzany kominek. :)
Oprócz tego może być dobry film i dobra książka. :)

Jesli chodzi o książki, to wchłonęłam ostatnio "Dzienniki kołymskie" i byłam mocno zszokowana. Głównie własną ignoracją i niewiedzą. Wstyd mi, że nie miałam pojęcia o pewnych zagadnieniach, ale na szczęście człowiek uczy się przez całe życie.

Przeczytałam też "Pana Samochodzika i templariuszy" na lekcję z dziećmi i to też była dla mnie nowość. Nienackiego owszem, czytywałam w czasach młodości (jak to  brzmi...), ale wydaje mi się, że cyklu o Panu Samochodziku - nie. Nie miałam też pojęcia, że w sumie wydano ponad setkę książek związanych z przygodami pana Tomasza w dziwnym wehikule, jak również o tym, że autor (Nienacki) był postacią kontrowersyjną (i to nie tylko dlatego, że napisał też powieść erotyczną).

W międzyczasie trafiła w moje ręce fotobiografia Marii Skłodowskiej-Curie. Rozczarowałam się z dwóch powodów - większość fotografii była już mi znana (to tyle jeśli chodzi o zdjęcia, których "nigdy dotąd jeszcze nie publikowano" jak mnie zapewniano w opisie do tej pozycji), poza tym - mam wrażenie, że książkę wydano "z okazji" (ogłoszenia roku 2011 rokiem M.S-C) . Nie cierpię książek "z okazji", bo nie wnoszą one tak naprawdę żadnych rzetelnych treści, a są jedynie formą promocji, bo przecież "i tak ktoś to kupi". No i kupiła - Owca bibliotekarka za 55 zł. :/ 

Gorsze rozczarowanie spotkało mnie w przypadku przedostatniego tomu pewnego cyklu. Napiszę bardziej konkretnie, jak już skończę całość (jeśli w ogóle dam radę to dalej czytać), bo głupio by było później odszczekiwać, jeśli autor okaże się jednak twórcą wybitnym (ha ha, na pewno). 

Z filmów w miarę interesujących obejrzeliśmy ostatnio "Immortals" i "Thora". W drugim mocno irytowała mnie N. Portman, która niemal mdlała na widok gołej klaty nordyckiego boga, a w pierwszym podobały mi efekty i posoka ściekająca z ekranu (walka bogów z tytanami - miodzio). ;)
W międzyczasie do napędu wskoczyła też płytka z "Trzema muszkieterami" (świetny, odprężający, zabawny), w którym zachwycił mnie Orlando sprawiający wrażenie, jak gdyby bawił się swoją rolą i w którym aktor grający kardynała Richelieu zniechęcił mnie do siebie totalnie (duże znaczenie ma tutaj fakt, że wcześniej widziałam go w "Wodzie dla słoni").
Byli też "Giganci ze stali" (Wolverine sprawia wrażenie, jakby brał oddech od X-menów), "Przed świtem" cz. 1 (oczywiście, że wygryza, mimo że nie wygryza! ;)) ) i "Conan" (Małgoś, miałaś rację - chociaż jedna scena jest w tym filmie warta uwagi). 
Z filmów naprawdę godnych polecenia zachęcam do obejrzenia "Drive" (zamówione w Empiku OST do tego obrazu już do mnie idzie) i "O północy w Paryżu". Oba (skrajne różne) filmy naprawdę mi się podobały. Nie ma co opowiadać (a recenzji wszędzie pod dostatkiem) - sami musicie zobaczyć. :)

A na koniec, żeby wpis nie zawierał tylko samego tekstu, zwiastun od którego ciarki mi idą po krzyżu... ;)

źródło: YouTube (nadesłany przez CieonMovies 30 stycznia 2012)

niedziela, 11 marca 2012
Detale.

Dzisiaj będzie kocio (chociaż Baraniasty zrobił ostatnio sporo zdjęć pierzastej dwójki).

Najbliższy tydzień [znowu] zapowiada się intensywnie i zastanawiam się w związku z tym - czy teraz już tak będzie (już zawsze)? Zabieganie, nawał obowiązków i nieustający niedoczas?

Zrobiłam sobie Niezwykle Ważną Listę rzeczy, które muszę robić, i które chcę zrobić. Przygotowałam piękny harmonogram, podzieliłam go na dni tygodnia, zrobiłam piękną i kolorową rozpiskę i co? No nic, fajny ten harmonogram...

Dzisiaj udało mi się przygotować bieżące wpisy do kroniki ŚKF i obejrzeć kawałek filmu. Nie przeczytałam za to nic. Wczoraj cały dzień zajęło mi doprowadzanie domostwa do względnej czystości, bezżwirkowości i bezkłakowości. Do dzisiaj, bo kiciusie postarały się  o powrót do stanu "przed" (chociaż ja wolałabym stan "po").

Z rzeczy irytujących - jedna z moich kartek (postcrossingowych) do Chin "idzie" już od 35 dni. Mam pewne obawy co do samego faktu jej dotarcia na miejsce. Z rzeczy zaskakujących - kartka z USA dotarła do mnie w 4 dni. Nieprawdopodobne. 

Ale miały być koty, więc niech będą koty. A konkretniej jeden - trójkolorowy. :)

Łapeczka. 

 

Nochalek.

Śpiące wcielenie grzeczności ;)

A na koniec Amberzyca ornitolożka - dla wytrwałych, bo filmik ma ponad 4 minuty, a naprawdę niewiele się w nim dzieje. :)

"Radary" Amber pracują przez cały czas trwania filmiku, ale ok. 1 minuty widać to bardzo wyraźnie. Później, około 2 minuty prawdopodobnie pojawia się Bii (lub Mała), ale nie wzbudza szczególnego zainteresowania L. Amber. Przypuszczam, że w drugiej minucie (2:33) Mała marudzi Baraniastemu o chrupki, ale nie osiąga celu, bo Trikolorka nie zmienia swojej lokalizacji. Około 4 minuty (3:55) Amberzyca się przemieszcza. ;)

Utworzyłam sobie kanał na YT i to właśnie Słodka Tri poszła na pierwszy raz. :) 

czwartek, 08 marca 2012
Piórka.

Dużo piórek. :)

Bo dzisiaj wpis będzie o ptaszkach. 
Zmieniłam ikonkę w menu po prawej stronie, żeby Pani Glosterowa się nie gniewała o to, że sam Gloster tam siedzi. Więc teraz są oboje.

 

Sponsorem dzisiejszych zdjęć jest oczywiście NzM :)

A Pani Glosterowa, kiedy robi "puff!", to wygląda tak:

A tu Glosterek - jak zwykle - dumny ze swojej grzywki

 

A na koniec zdjęcie, które wygrało comiesięczny konkurs na portalu/forum poświęconym kanarkom. :) 

Brawo Baraniasty, jestem dumna i blada (jak zawsze). :*

Jeszcze na sam, samiuteńki koniec - podesłany filmik z jutuba, który bardzo mi się podoba.
Tak powinno wyglądać idealne ptasie mieszkanko. ;) 

(moim hitem są: ptasie "obuwie" przy wejściu, "poszukiwany" kot w ptasiej telewizji i ludzka kukułka) :)

źródło: YouTube (nadeslany przez StoneColde1971 28 maja 2009)

Acha, główny bohater filmiku to oczywiście gloster - tyle, że bez grzywki. :) 

niedziela, 12 lutego 2012
Czyścioch ;)

Ponieważ większą część łikendu zajęło mi pochłanianie pierwszego tomu "Tajemniczej wyspy" mistrza Verne'a (świetna książka) oraz lutowego numeru "Przyrody Polskiej" (doskonały periodyk), to dzisiaj będzie tylko tubka.

Tubka (wyczekana i wyproszona u NzM) z kąpiącym się Glosterkiem.
Mam nadzieję, że Wam się spodoba. :)

(niestety podkład muzyczny kończy się troche wcześniej niż kąpiel kanarka...)

środa, 11 stycznia 2012
Milk The Bee (slow motion)

Czyli namleczanie Bii w zwolnionym tempie. :)
Jak to po co? Żeby dobrze było widać jak chłepcze i... jak jej się po brodzie leje. ;))

08:09, ofczasta
Link Komentarze (3) »
wtorek, 29 listopada 2011
Znowu ustawka, czyli Amber i Bii w akcji :)

Dzisiejszy wpis miał być o czymś zupełnie innym.
Ale że NzM przygotował mi filmik z "walk kuchennych" - wrzucam niezwłocznie. :)

W rolach głównych: Trikolorka i Szylkretka - tym razem bez Rozjemczyni (Pierożek spał) i bez muzyki (wizja Baraniastego) żeby dobrze było słuchać jak worki futra rzucają swoimi kośćmi o podłoże.
W przypadku Amber nie słychać tak dobrze, bo jej... futro (wcale nie chciałam  napisać, że tłuszczyk :) ) amortyzuje upadki. :)

Endżoj. :) 

poniedziałek, 28 listopada 2011
Różnice.

Powinny teraz już być widoczne. :)
Znalazłam zdjęcia, na których różnice między Trikolorką, a resztą Puchatych Panien są w miarę dobrze widoczne.

Zdjęcia nie są powalające (sama robiłam) - jedno zrobione zostało jakiś czas temu (widać po braku jarmużu w donicy), drugie jest całkiem świeże. :)

Do ładnego zdjęcia całej Piątki nadal się szykujemy. ;) 

 
(te same koteńki, tylko w innej konstelacji)

A na deser dla tych,  którzy nie widzieli u Barbarki. :) 

wtorek, 01 listopada 2011
Kapusta.

Jakiś tydzień temu, kiedy zrobiło się chłodniej - moje pelargonie zostały wyniesione (zza okna) na przezimowanie. I nagle w skrzynce (donicy) za oknem kuchennym zrobiło sie pusto.

I pojawił się problem: co wybrać? Co wytrzyma pierwsze przymrozki? Co INNEGO niż ulubiony wrzos (gości tym razem na balonie, na miejscach petunii)?

Pani "od kwiatków", w miejscu, w którym prawie zawsze kupujemy roślinki (w mieście Bazyla i Filemonka ;) ) zaproponowała: a może kapusta?

I tym sposobem trzy małe doniczki z jarmużem zajęły strategiczne (zimowe) miejsca za oknem kuchennym.

Zapraszam do podziwiania. :)

 

 

 

Trzeciego nie da się sfotografować, bo chowa się za listwą dzielącą okno, ale zapewniam - on rzeczywiście tam jest. ;)

Spostrzegawczy Czytacze Pasionkowi na pewno już zauważyli, co nowego wrzuciłam do bocznego panelu blogu.

To dlatego, że czasami jedna piosenka towarzyszy mi przez cały dzień, a czasami prześladuje przez kilka tygodni. ;)

Ta, która pojawia się jako pierwsza na Pasionku, w tym miejscu, towarzyszy mi od kiedy pojawiła się na blogu Ani.
Miłego słuchania. :)

A w zeszłym tygodniu udało mi się trafić na takie pasionkowe urodziny:

:) 

15:03, ofczasta
Link Komentarze (8) »
czwartek, 27 października 2011
;)

Nie znajduję słów komentarza...
Sami zobaczcie co się u nas w kuchni dzieje niemal każdego wieczoru. ;) 

środa, 12 października 2011
Czasobrak.

No niestety (na szczęście) - październik to czas bardzo intensywny w bibliotece. 
Dzisiaj nawet udało mi się być w czterech osobach w trzech miejscach na raz. ;) Uczę się od Małej (ona jak wychodzi z kuchni do łazienki, to nieoczekiwanie objawia się w pokoju - bilokacja na poziomie zaawansowanym - jak u większości kotów). ;)
Póki co - akt mianowania odebrany i teraz już oficjalnie jestem MianOwcą. :)
Cała reszta bez zmian, czyli wcale nie tak różowo.

A dzisiaj (bo dziecinne zdjęcia dorosłych kocic jeszcze poczekają), jeśli jeszcze ktoś nie widział (mnie zbombardowano mejlowo, gadulcowo i blogowo), to zapraszam - doskonały jak zawsze Simon i jego kot(y). ;) 

 
1 , 2 , 3









Mała
(Indyczek, Królik, Pani Prezes)


Fil
(Pierożek)


Latte
(Kawa)


Amber
(Lady Amber Herbu Tricolor)


Bii
(Biisława, Szylkretka)


Glosterowscy


Książki



Wojaże



Koty



Pasionek



Książki o kotach



Filmy



Krewni i znajomi



Autko



Jedzonko



Modele



Tubka









Licznik odwiedzin:



Gości na stronie:



free counters




























WYGRAŁAM U BASI