Wpisy z tagiem: Amber

niedziela, 06 maja 2012
Fur.

Wygląd naszego mieszkania w ostatnich dniach doskonale ilustruje poniższy komiks z Garfieldem:


źródło na obrazku

- Garfield, wszędzie jest Twoja sierść!
- Och, zdecydowanie przesadzasz.

- Zobacz, nie ma jej na przykład na sufi..... 

- Nie ważne. 

 

Amber doszła do wniosku, że już jest lato i należy zdjąć zimową sukienkę.
Po kolejnym sprzątaniu pawi z kłaków zarządziłam znowu wielkie wyczesywanie. Furminator nie nadążał, a Trzykolorka "schudła" o połowę.

 

No co? Wyczeszcie mnie ładnie!

Pomogło na chwilę, bo później Lady Amber kontynuowała misję "zostawiam swoją sierść wszędzie".
Ona się kłaczy nawet przez sen.

 

środa, 02 maja 2012
Kłębuszkowo.

Tak ciężko pracujące kotki jak nasze, muszą kiedyś wreszcie odpocząć!
A że przez ostatnie kilka dni Jaśniepanny czynnie nadzorowały prace domowe, to (jak widać poniżej) zmęczyły się bardzo. :)

Rogalik syjamski. 

 

Kłębuszek trójkolorowy.

 

Słodki Pierożek.

 

Najstarsza i Najmłodsza. 
(zdjęcie obrazuje też moje możliwości pracy przy komputerze - jak widać - nie mam nawet gdzie usiąść). :)

 

niedziela, 15 kwietnia 2012
Buraczki i pierożkowanie.

Wpisy u Basi i u Przemka i Sowy przypomniały mi o tym, co Lady Amber wymyśliła ostatnio.

 

Gdyby ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości - już wyjaśniam.
Na stole stały rzeczy przygotowane do włożenia do zmywarki. Między innymi miska, do której Amberzyca podeszła i zaczęła zapamiętale "czyścić" jęzorkiem.

Miska była po buraczkach. Z dużą ilością chrzanu. :)

 

A na dokładkę Fil, czyli co robi Pierożek gdy jej sie nudzi:
idzie do Baraniastego, przerywa mu pracę, uwala się na kolankach, każe się głaskać - DŁUGO - i kłaczy wszystko dookoła.

 

Pod bródką proszę!

 

W tym miejscu dokładnie!

 

Dlaczego tak krótko?!

("uszko się wygło temu Pierożku") :) 

sobota, 31 marca 2012
Fil i Amber.

Zamiast mycia samochodu, okien i weekendowego rowerowania jest śnieg, wiatr i koty ułożone poKOTem przy piecu.

Może Pani Wiosna jednak zechce (trwale) się objawić?

A tak było jakiś tydzień temu:
Pierożek :)

 

 

Lady Amber :)

 

 

 

 

 

A u DekOwcy chustecznik, który powędrował do Ani&Spółki :)

niedziela, 25 marca 2012
Wiosenne wietrzenie futer. :)

Odświeżyłam trochę Pasionek, zrobiłam małe zamieszanie w bocznej szpalcie. ;)
Owieczka ani kot nie zniknęły, "zjechały" jedynie na sam dół i - jak na wiosnę przystało - dołączyły do nich pingwiny. ;) Polecam irytowanie nielotów kursorem myszki (drepczą za nim właśnie). :))

A dzisiaj wietrzenie Futrzastych. 

Kolejka do wiosny ;)

 

Zajęcie najlepszych miejscówek (Pierożek).

 

Niektórzy zaczynają się rozpychać (bo miejsca jakoś mało...),

 

niektórym się to przestaje podobać,

 

a jeszcze inni anektują całe dostępne powierzchnie parapetowe (i nie tylko). :)

 

środa, 21 marca 2012
Pięciopak wiosenny.

Przewrotny, ale co ja poradzę, że Futrzaste Panny dokładnie tak witały pierwsze wiosenne i ciepłe dni?

Zdjęcie przygotował NzM i wiem, że niektóre jego elementy już widzieliście, ale liczy się idea - słońce, wiosna,  otwarty balkon i/lub miejscówki na parapecie, a Jaśniepanny na piecach i w innych miejscach, gdzie ciepło w zadek. ;) 

niedziela, 11 marca 2012
Detale.

Dzisiaj będzie kocio (chociaż Baraniasty zrobił ostatnio sporo zdjęć pierzastej dwójki).

Najbliższy tydzień [znowu] zapowiada się intensywnie i zastanawiam się w związku z tym - czy teraz już tak będzie (już zawsze)? Zabieganie, nawał obowiązków i nieustający niedoczas?

Zrobiłam sobie Niezwykle Ważną Listę rzeczy, które muszę robić, i które chcę zrobić. Przygotowałam piękny harmonogram, podzieliłam go na dni tygodnia, zrobiłam piękną i kolorową rozpiskę i co? No nic, fajny ten harmonogram...

Dzisiaj udało mi się przygotować bieżące wpisy do kroniki ŚKF i obejrzeć kawałek filmu. Nie przeczytałam za to nic. Wczoraj cały dzień zajęło mi doprowadzanie domostwa do względnej czystości, bezżwirkowości i bezkłakowości. Do dzisiaj, bo kiciusie postarały się  o powrót do stanu "przed" (chociaż ja wolałabym stan "po").

Z rzeczy irytujących - jedna z moich kartek (postcrossingowych) do Chin "idzie" już od 35 dni. Mam pewne obawy co do samego faktu jej dotarcia na miejsce. Z rzeczy zaskakujących - kartka z USA dotarła do mnie w 4 dni. Nieprawdopodobne. 

Ale miały być koty, więc niech będą koty. A konkretniej jeden - trójkolorowy. :)

Łapeczka. 

 

Nochalek.

Śpiące wcielenie grzeczności ;)

A na koniec Amberzyca ornitolożka - dla wytrwałych, bo filmik ma ponad 4 minuty, a naprawdę niewiele się w nim dzieje. :)

"Radary" Amber pracują przez cały czas trwania filmiku, ale ok. 1 minuty widać to bardzo wyraźnie. Później, około 2 minuty prawdopodobnie pojawia się Bii (lub Mała), ale nie wzbudza szczególnego zainteresowania L. Amber. Przypuszczam, że w drugiej minucie (2:33) Mała marudzi Baraniastemu o chrupki, ale nie osiąga celu, bo Trikolorka nie zmienia swojej lokalizacji. Około 4 minuty (3:55) Amberzyca się przemieszcza. ;)

Utworzyłam sobie kanał na YT i to właśnie Słodka Tri poszła na pierwszy raz. :) 

niedziela, 26 lutego 2012
Relacja z łikendu.

Czasami jest tak, że jakkolwiek bym się nie starała i jak bardzo doskonały plan dnia układała, to w końcu braknie mi na coś czasu. Ostatnio brakuje go na Pasionek i dekupażowanie.

A w zamian za to (z czynności wartych uwagi):
- w ciągu ostatnich dwóch dni miałam dwa dyżury, z czego jeden mocno wyczerpujący, bo czytelnicy zdecydowali się mnie wykończyć. Dziwne, bo tylko ja tam byłam i gdyby im się udało, to nie miałby im kto udzielać informacji, wypisywać rewersów, przeczesywać katalogu, kartoteki zagadanieniowej, przygotowywać bibliografii, przynosić stosów książek, czasopism, itd.

- byliśmy na kociej wystawie, mimo że poprzednim razem (a było to kilka lat temu) stwierdziłam, że nie powinnam w ogóle na nie chodzić. Dlaczego? Bo pochłania mnie jakiś bliżej nieokreślony obłęd i irracjonalna chęć posiadania maine coona, ale również syberyjczyka, norwega, brytyjczyka... i tak dalej. Łażę więc za Baranem, robię "proszące owcze oczka", bo nagle ulatnia się cały mój zdrowy rozsądek. Wyprowadzić mnie stamtąd należy zanim totalnie mi się w głowie poprzestawia. ;)
Zdjęć nie robiliśmy, ale wiemy Kto (klik) robił. 

- odwiedziliśmy Puchatych Panów i ich Personel. :) Filemonek - na początku trochę onieśmielony - rozpoczął wczesnowieczorne szaleństwa, a Bazylek schował się do szafy, bo zobaczył Owcę, która przejawiała niecną chęć poczochrania mu futra. :) Personel w tym czasie usiłował się "narozmawiać" za wszystkie czasy. :)

- przygotowałam materiały na dwie (pracowe) wystawy i na lekcję o "Tajemniczej wyspie" Verne'a

- oraz obejrzałam - zżymając się na własną głupotę i tracąc prawie dwie godzinny (cennego) czasu - "Niebezpieczną metodę". Warty uwagi w tym filmie jest jedynie Viggo Mortensen w roli Freuda. Keira jest za to wysoce irytująca...

Oprócz tego, rzecz jasna, należało wykonać całą resztę ważnych "codziennych" rzeczy i usiłować jeszcze kiedyś odpocząć przed (zapowiadającym się równie intensywnie) nowym tygodniem. Na to ostatnie jak zwykle nie było czasu. ;)

Na dobranoc - piękne oczęta Lady Amber. :)



środa, 22 lutego 2012
Kocio, ale również zagadkowo.

Czekamy z kotami na wiosnę, zimy mając już powyżej uszu.
Szczególnie lodu zalanego wodą i wiecznie zmarzniętych dłoni.
Ale chyba nie należy zbytnio narzekać, tylko cieszyć się, że nie ma już temperatur subpolarnych.

Wypadałoby też napisać (choć to już prawie tydzień później), że w Dniu Kota podarowaliśmy kociambrom święty spokój (pojechaliśmy do biblioteki na spotkanie "z okazji"). Oprócz świętego spokoju dostały też (na kolację) surowego indyka oraz (Pierożek) biust z kuraka. Jaśniepanny okazały na tę okoliczność zadowolenie. :)

Dziś będzie zdjęcie zmrużonej Kolorowej Młodzieży:

oraz zagadka: nasza Pasionkowa Rodzina powiększyła się o jeden byt.
Jest nas teraz w domku dziewięcioro. 

Kim jest to dziewiąte jestestwo? :)

czwartek, 16 lutego 2012
Rabbit ;)

Dzisiaj na śniadanko był króliczek. Proszę się nie przerażać - był to króliczek puszkowy. ;)

Kociki uwielbiają gourmetowego królika w pasztecie, a Fil wręcz za nim przepada. Więc najadały się rano po wręgi. Po wyczyszczeniu wszystkich kuwet, widząc zadowolone i najedzone koty, przystąpiłam do przygotowywania własnego śniadania (w postaci kanapek).

Gdy owierałam opakowanie z wędliną, w kuchni stawił się PK (Prawie Komplet, czyli cztery Futrzaste) twierdząc [mało] przekonywująco, że ja tu się zamierzam objadać (co z tego, że dopiero w pracy), a one KOMPLETNIE NIC nie jadły... że o śniadaniu nie wspomną!
Obłędne są. :)

Poniżej - dwie z pięciu. 

Kawa z mlekiem

oraz Słodka Tri ;) 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8









Mała
(Indyczek, Królik, Pani Prezes)


Fil
(Pierożek)


Latte
(Kawa)


Amber
(Lady Amber Herbu Tricolor)


Bii
(Biisława, Szylkretka)


Glosterowscy


Książki



Wojaże



Koty



Pasionek



Książki o kotach



Filmy



Krewni i znajomi



Autko



Jedzonko



Modele



Tubka









Licznik odwiedzin:



Gości na stronie:



free counters




























WYGRAŁAM U BASI