Wpisy z tagiem: Amber
niedziela, 06 maja 2012
Fur.
Wygląd naszego mieszkania w ostatnich dniach doskonale ilustruje poniższy komiks z Garfieldem: - Garfield, wszędzie jest Twoja sierść! - Zobacz, nie ma jej na przykład na sufi..... - Nie ważne.
Amber doszła do wniosku, że już jest lato i należy zdjąć zimową sukienkę.
No co? Wyczeszcie mnie ładnie! Pomogło na chwilę, bo później Lady Amber kontynuowała misję "zostawiam swoją sierść wszędzie".
środa, 02 maja 2012
Kłębuszkowo.
Tak ciężko pracujące kotki jak nasze, muszą kiedyś wreszcie odpocząć! Rogalik syjamski. Kłębuszek trójkolorowy.
Słodki Pierożek.
Najstarsza i Najmłodsza.
niedziela, 15 kwietnia 2012
Buraczki i pierożkowanie.
Wpisy u Basi i u Przemka i Sowy przypomniały mi o tym, co Lady Amber wymyśliła ostatnio.
Gdyby ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości - już wyjaśniam. Miska była po buraczkach. Z dużą ilością chrzanu. :)
A na dokładkę Fil, czyli co robi Pierożek gdy jej sie nudzi:
Pod bródką proszę!
W tym miejscu dokładnie!
Dlaczego tak krótko?! ("uszko się wygło temu Pierożku") :)
sobota, 31 marca 2012
Fil i Amber.
Zamiast mycia samochodu, okien i weekendowego rowerowania jest śnieg, wiatr i koty ułożone poKOTem przy piecu. Może Pani Wiosna jednak zechce (trwale) się objawić? A tak było jakiś tydzień temu:
Lady Amber :)
A u DekOwcy chustecznik, który powędrował do Ani&Spółki :)
niedziela, 25 marca 2012
Wiosenne wietrzenie futer. :)
Odświeżyłam trochę Pasionek, zrobiłam małe zamieszanie w bocznej szpalcie. ;) A dzisiaj wietrzenie Futrzastych. Kolejka do wiosny ;) Zajęcie najlepszych miejscówek (Pierożek).
Niektórzy zaczynają się rozpychać (bo miejsca jakoś mało...),
niektórym się to przestaje podobać,
a jeszcze inni anektują całe dostępne powierzchnie parapetowe (i nie tylko). :)
środa, 21 marca 2012
Pięciopak wiosenny.
Przewrotny, ale co ja poradzę, że Futrzaste Panny dokładnie tak witały pierwsze wiosenne i ciepłe dni? Zdjęcie przygotował NzM i wiem, że niektóre jego elementy już widzieliście, ale liczy się idea - słońce, wiosna, otwarty balkon i/lub miejscówki na parapecie, a Jaśniepanny na piecach i w innych miejscach, gdzie ciepło w zadek. ;)
niedziela, 11 marca 2012
Detale.
Dzisiaj będzie kocio (chociaż Baraniasty zrobił ostatnio sporo zdjęć pierzastej dwójki). Najbliższy tydzień [znowu] zapowiada się intensywnie i zastanawiam się w związku z tym - czy teraz już tak będzie (już zawsze)? Zabieganie, nawał obowiązków i nieustający niedoczas? Zrobiłam sobie Niezwykle Ważną Listę rzeczy, które muszę robić, i które chcę zrobić. Przygotowałam piękny harmonogram, podzieliłam go na dni tygodnia, zrobiłam piękną i kolorową rozpiskę i co? No nic, fajny ten harmonogram... Dzisiaj udało mi się przygotować bieżące wpisy do kroniki ŚKF i obejrzeć kawałek filmu. Nie przeczytałam za to nic. Wczoraj cały dzień zajęło mi doprowadzanie domostwa do względnej czystości, bezżwirkowości i bezkłakowości. Do dzisiaj, bo kiciusie postarały się o powrót do stanu "przed" (chociaż ja wolałabym stan "po"). Z rzeczy irytujących - jedna z moich kartek (postcrossingowych) do Chin "idzie" już od 35 dni. Mam pewne obawy co do samego faktu jej dotarcia na miejsce. Z rzeczy zaskakujących - kartka z USA dotarła do mnie w 4 dni. Nieprawdopodobne. Ale miały być koty, więc niech będą koty. A konkretniej jeden - trójkolorowy. :) Łapeczka. Nochalek. Śpiące wcielenie grzeczności ;) A na koniec Amberzyca ornitolożka - dla wytrwałych, bo filmik ma ponad 4 minuty, a naprawdę niewiele się w nim dzieje. :) "Radary" Amber pracują przez cały czas trwania filmiku, ale ok. 1 minuty widać to bardzo wyraźnie. Później, około 2 minuty prawdopodobnie pojawia się Bii (lub Mała), ale nie wzbudza szczególnego zainteresowania L. Amber. Przypuszczam, że w drugiej minucie (2:33) Mała marudzi Baraniastemu o chrupki, ale nie osiąga celu, bo Trikolorka nie zmienia swojej lokalizacji. Około 4 minuty (3:55) Amberzyca się przemieszcza. ;)
Utworzyłam sobie kanał na YT i to właśnie Słodka Tri poszła na pierwszy raz. :)
niedziela, 26 lutego 2012
Relacja z łikendu.
Czasami jest tak, że jakkolwiek bym się nie starała i jak bardzo doskonały plan dnia układała, to w końcu braknie mi na coś czasu. Ostatnio brakuje go na Pasionek i dekupażowanie. A w zamian za to (z czynności wartych uwagi): - byliśmy na kociej wystawie, mimo że poprzednim razem (a było to kilka lat temu) stwierdziłam, że nie powinnam w ogóle na nie chodzić. Dlaczego? Bo pochłania mnie jakiś bliżej nieokreślony obłęd i irracjonalna chęć posiadania maine coona, ale również syberyjczyka, norwega, brytyjczyka... i tak dalej. Łażę więc za Baranem, robię "proszące owcze oczka", bo nagle ulatnia się cały mój zdrowy rozsądek. Wyprowadzić mnie stamtąd należy zanim totalnie mi się w głowie poprzestawia. ;) - odwiedziliśmy Puchatych Panów i ich Personel. :) Filemonek - na początku trochę onieśmielony - rozpoczął wczesnowieczorne szaleństwa, a Bazylek schował się do szafy, bo zobaczył Owcę, która przejawiała niecną chęć poczochrania mu futra. :) Personel w tym czasie usiłował się "narozmawiać" za wszystkie czasy. :) - przygotowałam materiały na dwie (pracowe) wystawy i na lekcję o "Tajemniczej wyspie" Verne'a - oraz obejrzałam - zżymając się na własną głupotę i tracąc prawie dwie godzinny (cennego) czasu - "Niebezpieczną metodę". Warty uwagi w tym filmie jest jedynie Viggo Mortensen w roli Freuda. Keira jest za to wysoce irytująca... Oprócz tego, rzecz jasna, należało wykonać całą resztę ważnych "codziennych" rzeczy i usiłować jeszcze kiedyś odpocząć przed (zapowiadającym się równie intensywnie) nowym tygodniem. Na to ostatnie jak zwykle nie było czasu. ;) Na dobranoc - piękne oczęta Lady Amber. :)
środa, 22 lutego 2012
Kocio, ale również zagadkowo.
Czekamy z kotami na wiosnę, zimy mając już powyżej uszu. Wypadałoby też napisać (choć to już prawie tydzień później), że w Dniu Kota podarowaliśmy kociambrom święty spokój (pojechaliśmy do biblioteki na spotkanie "z okazji"). Oprócz świętego spokoju dostały też (na kolację) surowego indyka oraz (Pierożek) biust z kuraka. Jaśniepanny okazały na tę okoliczność zadowolenie. :) Dziś będzie zdjęcie zmrużonej Kolorowej Młodzieży:
oraz zagadka: nasza Pasionkowa Rodzina powiększyła się o jeden byt.
czwartek, 16 lutego 2012
Rabbit ;)
Dzisiaj na śniadanko był króliczek. Proszę się nie przerażać - był to króliczek puszkowy. ;) Kociki uwielbiają gourmetowego królika w pasztecie, a Fil wręcz za nim przepada. Więc najadały się rano po wręgi. Po wyczyszczeniu wszystkich kuwet, widząc zadowolone i najedzone koty, przystąpiłam do przygotowywania własnego śniadania (w postaci kanapek). Gdy owierałam opakowanie z wędliną, w kuchni stawił się PK (Prawie Komplet, czyli cztery Futrzaste) twierdząc [mało] przekonywująco, że ja tu się zamierzam objadać (co z tego, że dopiero w pracy), a one KOMPLETNIE NIC nie jadły... że o śniadaniu nie wspomną! Poniżej - dwie z pięciu. Kawa z mlekiem oraz Słodka Tri ;)
|
Archiwum
Zakładki:
Hobby moje i nie tylko :)
KOTY (i ludzie)
Koty zagraniczne
Kulinaria
LUDZIE (i Koty)
Ptaszki
Rękodzieło
Zwierzaki, które lubię, a które nie są kotami :)
![]() ![]() (Indyczek, Królik, Pani Prezes) (Pierożek) (Kawa) (Lady Amber Herbu Tricolor) (Biisława, Szylkretka) ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Licznik odwiedzin: Gości na stronie: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() WYGRAŁAM U BASI ![]() |